Pobierał emeryturę matki, choć kobieta już nie żyła. Nie pochował jej, a jej ciało leżało w mieszkaniu, gdzie uległo mumifikacji. Mężczyzna miał wyłudzić co najmniej 11 tys. zł.
Sprawa wyszła na jaw przez przypadek. MOPS w Łodzi, którego pracownicy od dawna nie widzieli 73-letniej podopiecznej z ulicy Milionowej powiadomił o tym policję. Kobieta była niepełnosprawna.
Sąsiedzi też jej dawno nie widzieli, dlatego mundurowi poszli sprawdzić, co się dzieje ze starszą panią. W je mieszkaniu zastali jedynie jej syna: 58-letniego mężczyznę.
– Nie wiem, gdzie jest matka – powiedział na początku. Później zmienił wersję i stwierdził, że została ona przewieziona do szpitala.
Policjanci sprawdzili jednak całe mieszkanie. W jednym z pomieszczeń znaleźli przykryte prześcieradłem zwłoki kobiety w zaawansowanym stanie rozkładu.
- Syn kobiety nie był w stanie powiedzieć, kiedy matka zmarła. Twierdził, że cały czas się nią opiekuje, robi jej posiłki – opowiada Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokuratury.
Na miejsce przyjechał lekarz medycyny sądowej. Z powodu zmian pośmiertnych i mumifikacji zwłok nie był jednak w stanie ustalić ani przyczyny, ani daty śmierci kobiety.
Na ciele zmarłej nie stwierdził ran i innych uszkodzeń, które mogłyby doprowadzić do śmierci. - Wstępna ocena wskazuje, że kobieta mogła umrzeć ok. pół roku temu, ale szczegóły będą znane dopiero po sekcji zwłok- mówi prok. Kopania.
U syna zmarłej policjanci znaleźli 250 złotych i 600 euro oraz potwierdzenia wypłaty świadczeń ZUS pobranych w imieniu kobiety od lipca 2014 do maja tego roku.
- Prawdopodobnie od co najmniej kilku miesięcy mężczyzna brał emeryturę za matkę. Za gotówkę kupował waluty obce – mówi śledczy.
Mężczyznę zatrzymano. Synowi zmarłej postawiono zarzut oszustwa na szkodę Zakładu Ubezpieczeń Społecznych na blisko 11 tys. zł. - Nie przyznał się on do popełnienia zarzucanego mu czynu – mówi prok. Kopania.
Prokurator zastosował wobec niego policyjny dozór i zakaz opuszczania kraju. Mężczyźnie grozi teraz do ośmiu lat więzienia.