Na Twitterze nie było jej raptem niespełna trzy dni. Dłużej nie wytrzymała tej rozłąki z popularnym portalem społecznościowym.
Kataryna wytłumaczyła dziś swój powód zniknięcia: "Zdezaktywowałam sobie konto, żeby nie musieć czytać wyzwisk pod swoim adresem, ale może nie można się dać wypychać z debaty hejterom" – napisała.
Dziękowała też za wsparcie, jakie dostała od internautów. Blogerka usunęła swoje konto z Twittera w czwartek. W ostatnim wpisie tłumaczyła, że nikt nigdy jej tak nie hejtował, jak elektorat PiS-u. – To daje do myślenia – dodała.
Zrobiła to dzień po tym, jak ukazał się wywiad z nią w tygodniku „Polityka", gdzie krytykowała rządy PiS.
– W wielu obszarach PiS błyskawicznie weszło w buty poprzedników i zamiast naprawiać państwo, ochoczo korzysta z jego słabości. Nie widzę różnicy pomiędzy obsadzaniem swoimi państwowych spółek przez PO, a tym, co teraz robi PiS – mówiła.
Przyznała, że jest rozczarowana nową władzą, a zapowiadana przez PiS „dobra zmiana" wyszła tak sobie. - Sztandarowy produkt TVP Jacka Kurskiego „Wiadomości" to porażka, której nie da się obronić – oceniła. I tłumaczyła, że jeśli komuś nie podobała się nierzetelność Faktów TVN, to teraz nie może się podobać robienie tego samego w "Wiadomościach", tyle, że w drugą stronę.
Broniła też KOD-u. - Nie mogę przejść obojętnie wobec pogardy, jaką politycy prezentują wobec KOD – mówiła.
Po tym wywiadzie dostało się blogerce w sieci za krytykę PiS, partii, którą wcześniej sama wspierała.
W obronie Kataryny stanęło wielu dziennikarzy i polityków. Wicepremier Jarosław Gowin napisał na Twitterze:
Na Twitterze powstał nawet hasztag #katartynawracaj. A dziś po powrocie blogerki pojawiły się komentarze. "Zadziałało" - napisała jedna z internautek.
Inny użytkownik portalu dodał: "Hurra!!! Często się nie zgadzam. Ale bardzo szanuję. Cieszę się z Pani powrotu".
A poseł PO Borys Budka skwitował: "@katarynaaa w wielu rzeczach się z Panią nie zgadzam. Ale cenię za argumentację, zasady i normalny język. Dobrze, że Pani wróciła #hejtstop.