„Po lekturze zdecydujesz, po której stronie wolisz stać. Czy będziesz tym dobrym, czy tym złym" – pisze Kazimierz Turaliński we wstępie do swojej książki „Jak kraść? Podręcznik złodzieja". We wrześniu został jednym ze stałych doradców komisji śledczej ds. Amber Gold (zgłosił go klub PiS), a głośno zrobiło się wokół niego, gdy przed miesiącem napisała o nim „Rzeczpospolita". Teraz zrezygnował z pracy w komisji.
Turaliński przedstawia się w internecie jako ekspert ds. bezpieczeństwa gospodarczego i jest wykładowcą Akademii Leona Koźmińskiego. Pisaliśmy, że po lekturze jego życiorysu pojawia się jednak wiele pytań. Miał pracować w firmach, które albo już nie działają, albo o ich funkcjonowaniu trudno znaleźć jakiekolwiek informacje. Największe kontrowersje mogą budzić jego publikacje.
Duża część książki „Jak kraść? Podręcznik złodzieja" poświęcona jest oszustwom w obrocie gospodarczym i podatkowym, ale autor szczegółowo omawia też przestępstwa kryminalne. Wyjaśnia m.in., jak oszukać na sprzedaży wynajętego mieszkania czy jak oszukać komornika.
„Rzeczpospolitą" Turaliński zapewniał, że książka jest poradnikiem, jak nie zostać okradzionym. – Kto nie potrafi myśleć jak przestępca, ten zawsze da mu się wywieść w pole. Idealnym tego przykładem jest afera Amber Gold – wyjaśniał.
Problem w tym, że w książce zawarł też wskazówki, które raczej nie przydadzą się potencjalnym ofiarom przestępstw. Przykładowo radzi zarejestrowanie usług ślusarskich, by uniknąć kar za nielegalne posiadanie wytrychów.
– Gdyby książka rzeczywiście była tak niewinna, jak ją obecnie przedstawia, nie zrezygnowałby z doradzania – uważa Krzysztof Brejza z PO, członek komisji ds. Amber Gold.
Sam Turaliński powody rezygnacji przedstawia inaczej. Na swojej stronie w portalu społecznościowym napisał, że nie widzi możliwości pracy w komisji, z której wyciekły jego dane, w tym numer telefonu i lista miejsc pracy. Tyle że wszystkie te informacje są publicznie dostępne w internecie i tam znalazła je „Rzeczpospolita".
Turaliński publikację na swój temat przedstawia też jako... element gry służb specjalnych: „W połowie października otrzymałem od przyjaciół z branży informacje na temat planu zdyskredytowania komisji. Dowiedziałem się, że jeden z posłów zostanie wkrótce wyeliminowany, a po nim ja w okolicach Wszystkich Świętych".
Pisze też, że w komisji zarabiał 10 tys. zł brutto (my jego pensję szacowaliśmy na 8 tys.). Dodaje, że dużo wniósł do jej pracy, bo przygotował już „wstępną analizę kryminalną działalności Marcina P.", czyli twórcy Amber Gold.
Czy był niezbędny posłom PiS? – Z panem Turalińskim widziałam się tylko jeden raz i nie mogę się wypowiadać na temat jego kompetencji – mówi szefowa komisji Małgorzata Wassermann z PiS. Dodaje, że nie wybrano następcy, a doradcy komisji nie uzyskali jeszcze certyfikatów dostępu do ściśle tajnych materiałów.
– PiS wyraźnie nie ma dobrej ręki do obsady niektórych stanowisk – zauważa Brejza. Przypomina, że w lutym po dwóch miesiącach urzędowania zrezygnował komendant główny policji Zbigniew Maj, a ostatnio, po tym, gdy „Rzeczpospolita" ujawniła jego przeszłość, ze stanowiskiem rozstał się podsekretarz stanu w MSZ Robert Grey.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora: w.ferfecki@rp.pl