Rzeczpospolita: Prezydent Donald Trump odwołał 80 ambasadorów USA z różnych państw świata. Bez urazy, ale nim zaczniemy rozmowę, chcę zapytać, jaki jest pański status na placówce w Warszawie?
Paul W. Jones, ambasador USA w Polsce: Nie ma sprawy (śmiech). To już taki zwyczaj, że za każdym razem, gdy zmienia się administracja po wyborach kolejnego prezydenta, ambasadorzy, którzy nie są zawodowymi dyplomatami (to na ogół jedna trzecia wszystkich), lecz są tzw. politycznymi nominatami, muszą opuścić swoje placówki. To oczywiste, że byli politycznie wskazani przez poprzedniego prezydenta i odchodzą, gdy zmienia się prezydent.