Kobieta miała rany kłute oraz cięte przy szyi. Kilkukrotnie została także pchnięta nożem w brzuch wskutek czego ucierpiało również dziecko.
Wtedy lekarzom cudem udało się uratować chłopca. Przeszedł on wiele zabiegów w ostrowskim szpitalu, gdzie był z matką półtora miesiąca.
Po 42 dniach Adaś mógł opuścić placówkę i wrócić do domu. Rokowania i postępy rehabilitacyjne dawały nadzieję, że rekonwalescencja i dalsze leczenie zniwelują do minimum efekt niedotlenienia, z którym chłopiec przyszedł na świat.
Jednak w nocy matka chłopca wezwała pogotowie, bo dziecko nie dawało oznak życia. Chłopiec został przewieziony do jarocińskiego szpitala ale mimo dwugodzinnej reanimacji nie udało się go uratować.
- Mimo przeprowadzonej resuscytacji nie udało się przywrócić dziecku czynności życiowych - powiedział dr Włodzimierz Budzyński z jarocińskiego szpitala „Głosowi Wielkopolskiemu".
Do napaści na dom w Cerekwicy Starek koło Jarocina doszło w nocy z 14 na 15 marca tego roku. Do mieszkania wtargnął 22-letni Eryk J., były partner córki właścicieli domu.
Mężczyzna zaatakował nożem znajdującą się w środku rodzinę. W wyniku napaści na miejscu zginęło małżeństwo 59-latków, a dwie młode kobiety zostały ranne. Jedna z nich to była partnerka napastnika, która była w dziewiątym miesiącu ciąży.
Nożownika zatrzymano w jego domu. W momencie popełniania zbrodni był pod wpływem alkoholu. W jego organizmie wykryto 0,3 mg alkoholu.
Eryk J. usłyszał zarzut podwójnego zabójstwa rodziców byłej partnerki oraz usiłowania dwóch kolejnych: matki i swojego nienarodzonego dziecka oraz spowodowanie obrażeń u siostry kobiety. Mężczyzna przyznał się do winy.
Z nieoficjalnych informacji wynikam, że zaatakował rodzinę, bo nie chciał dziecka. Teraz w areszcie czeka na proces. Grozi mu nawet dożywocie.