Reklama

Nie będzie już przechowalni w NIK

Prezes Izby Jacek Jezierski ograniczył do roku bezpłatne urlopy swoich pracowników

Publikacja: 01.03.2008 03:18

Do końca stycznia na bezpłatnych urlopach w Najwyższej Izbie Kontroli było aż 73 pracowników. W tym czasie robili kariery w spółkach państwowych, polityce lub administracji rządowej.

Od stycznia Jacek Jezierski postanowił ograniczyć bezpłatne urlopy. – Po roku pracownik musi określić, czy wraca. Jeśli nie, umowa o pracę nie będzie przedłużona – mówi Małgorzata Pomianowska, rzecznik NIK.Jedną z rekordzistek pod względem długości urlopu jest Elżbieta Kruk, była szefowa KRRiT, obecnie posłanka PiS. Z delegaturą NIK w Lublinie rozstała się w 2000 r.

– Jeśli wzięłam urlop, to znaczy, że mam plany, by tam wrócić – zapewnia. – Kiedyś chętnie dawano kontrolerom urlopy, by nabierali doświadczenia potrzebnego w NIK. Widocznie nowy prezes uznał, że skala jest zbyt duża.Władysław Stasiak, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, który poza NIK jest od 2002 r., nie chce oceniać tej decyzji. – Zamierzam wrócić do pracy w NIK. Urlopu udzielił mi były prezes Mirosław Sekuła, dziś poseł PO – przypomina.

Na urlopach w NIK są również biznesmeni: Artur Zawartko, obecnie prezes państwowej firmy PERN Przyjaźń, zajmującej się eksploatacją strategicznych ropociągów (wcześniej był wiceprezesem Nafty Polskiej), oraz Marek Bieńkowski, były komendant główny policji za rządów PiS, a od lipca 2007 r. prezes Orlen Ochrona sp. z o.o., wielkiej firmy ochroniarskiej dbającej o bezpieczeństwo płockiej rafinerii i ok. 700 stacji paliw. – Nie komentuję tej sprawy – ucina Bieńkowski.

Karierę i pieniądze robi też Marek Trosiński, były wicedyrektor Departamentu Budżetu Państwa i Finansów w NIK. Od roku jest członkiem zarządu Ciech SA – w NIK na urlopie bezpłatnym piąty rok.

Reklama
Reklama

Z kolei Jarosław Maćkowiak, były doradca NIK z zakresu prawa, od stycznia jest sekretarzem miasta stołecznego Warszawy. Wcześniej był wiceprezesem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Na urlopie w NIK jest od prawie czterech lat.

Karierę w administracji rządowej robią urlopowani pracownicy NIK: Lech Marcinkowski, dyrektor Departamentu Kontroli, Skarg i Wniosków w Kancelarii Premiera Donalda Tuska, oraz Maciej Berek, sekretarz Rady Ministrów i prezes Rządowego Centrum Legislacji. Rafał Syrysko wziął natomiast urlop, by popracować w służbach specjalnych. Kilka miesięcy temu został szefem delegatury ABW w Poznaniu.

– Urlopowicze nie blokują miejsc – zapewnia rzeczniczka Małgorzata Pomianowska. – Na ich miejsce zatrudniamy nowych ludzi. W NIK pracuje 1700 osób, co roku ok.

50 osób odchodzi na emeryturę. Nie spodziewamy się, by wszyscy nagle, jednego dnia, wrócili z urlopów.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki i.kacprzak@rp.pl

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
„Rzecz w tym”: PiS gubi radykalizacja? Kulisy wojny o duszę prawicy
Kraj
Lotnisko Chopina bije rekordy. Pasażerowie szturmują bramki, a port szykuje się do rozbudowy
Warszawa
Znany biurowiec zniknie z mapy Warszawy. Pekao Tower idzie do rozbiórki
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama