Reklama

Wielofunkcyjny altruista ze skłonnością do fantazji

Tak można podsumować sylwetkę Marcina Rosoła, który miał wczoraj swoje 5 minut przed komisją hazardową - o czym obszernie relacjonują wszystkie dzienniki
Wielofunkcyjny altruista ze skłonnością do fantazji

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek

Komisji idzie coraz lepiej- spostrzega "Rz". Udało jej się przyprzeć do muru kluczowego świadka. "Rosół pomógł córce Sobiesiaka"- to tytuł w "Polsce The Times", która pisze, że ten zostawił ślad swojej działalności w postaci e-maila wysłanego do Totalizatora Sportowego e-maila z CV Magdaleny Sobiesiak. Ten dowód postawił wczoraj świadka praktycznie pod ścianą, gdy śledczy przedstawili mu treść listu. Tłumaczenia, co do motywów jego wysłania były mało przekonywujące.

O sprawie pisze też "GW" sugerując, że Rosół może wziąć wszystko na siebie, nie chcąc obciążać swoich zwierzchników. Jednak czy na pewno?

Wczorajsze przesłuchanie było w pewnym sensie przełomowe. Nie było już widać tej bezsilności komisji jak w przypadku przesłuchania Sobiesiaka czy pijarowsko przeszkolonego Chlebowskiego.

"Rosół przyszedł na przesłuchanie z pełnomocnikiem. Starannie przygotowany, jak się mogło wydawać, bo przeszkolony wcześniej przez speców od wizerunku. Ale już w trakcie wygłaszania oświadczenia mówił szybko, z lekkim zdenerwowaniem w głosie. Nad emocjami nie potrafił już kompletnie zapanować, kiedy posłowie zaczęli go przepytywać" - trafnie pisze na swoim portalu TVN24.

I rzeczywiście, wczoraj można było dostrzec dwie twarze świadka. Pierwsza - superurzędnika, na miarę XXI wieku wielofunkcyjnego (trochę przypominającego niejakiego Rybę, jednego z bohaterów tzw. afery gruntowej), obsługującego nie tylko ministrów, ale też jego kolegów i dzieci kolegów, wysyłającego faksy, e-maile z rekomendacjami, decyzjami itd., aktywnie zaangażowanego w wycinkę drzewostanu w Zieleńcu, wreszcie aktywnego uczestnika Naszej-Klasy przyjmującego e-maile od bezrobotnych z prośbą o znalezienie pracy.

Reklama
Reklama

Jest też druga twarz świadka, smutna i bardziej prawdziwa. Rosół plącząc się wczoraj w zeznaniach, nie kontrolując miejscami emocji, robił wrażenie człowieka osaczonego, który zaczyna sobie zdawać sprawę że zabrnął za daleko i jego kariera jest skończona, zanim na dobre się zaczęła. I chyba jego najbardziej powinni obawiać się główni aktorzy afery hazardowej, gdyż jego stan ducha w każdej chwili może spowodować, że z kluczowego świadka może przekształcić się w najsłabsze ogniwo, zwłaszcza gdy sprawą na poważnie zajmą się prokuratorzy, którzy mają bardziej skuteczne metody dochodzenia do prawdy niż członkowie komisji.

Skomentuj na [link=http://blog.rp.pl/blog/2010/02/19/tomasz-pietryga-wielofunkcyjny-altruista-ze-sklonnoscia-do-fantazji/]blog.rp.pl[/link]

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Centra danych to kwestia całego ekosystemu
Kraj
„Rzecz w tym”: Orban nie tylko nie zmienił polityki wobec Rosji, ale wręcz ją zacieśnił
Kraj
Cztery ofiary pożaru na Ursynowie. Prokuratorskie śledztwo odpowie co wydarzyło się w trakcie remontu strzelnicy
Kraj
Muzeum Sztuki Nowoczesnej nie wpuści studentów za darmo. To ryzyko straty 130 mln zł
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama