Reklama

Prezydent nie chce Borusewicza wśród swoich doradców

Rada Bezpieczeństwa Narodowego od środy ma jednego członka mniej. Lech Kaczyński odwołał z jej składu marszałka Senatu Bogdana Borusewicza. Kancelaria Prezydenta nie podała powodów tej decyzji.

Publikacja: 02.11.2007 03:25

Bogdan Borusewicz

Bogdan Borusewicz

Foto: Fotorzepa, Wojtek Jakubowski Wojtek Jakubowski

Borusewicza nie ma ona charakteru politycznego. – Prezydent najwyraźniej zamierza zmienić koncepcję RBN, w której do tej pory zasiadały osoby sprawujące najwyższe funkcje: marszałkowie Sejmu i Senatu, szefowie MON i MSZ. Może chce, by miała bardziej prywatny charakter – powiedział Borusewicz w TVN 24. O swoim odwołaniu dowiedział się z mediów, tak samo jak we wrześniu Radosław Sikorski. – Do tej pory żadne odwołanie do mnie nie dotarło, choć mój adres jest przecież Kancelarii znany. Właściwie to nie wiem, czy jestem w RBN, czy nie. Urzędowy akt powołania mam – mówi „Rz” były szef MON.

Sławomir Nowak z PO nie ma wątpliwości, że decyzja prezydenta ma kontekst polityczny. Borusewicz, w poprzednich wyborach popierany przez PiSi PO, teraz startował z gdańskiej listy Platformy do Senatu. W Gnieźnie Donald Tusk ogłosił, że jego przejście pod barwy PO jest „bombą kampanii”.

– To wendeta na Borusewiczu – uważa Nowak. Według niego sprawa ta jest kolejnym złym sygnałem z Pałacu. – Zamiast współpracy mamy do czynienia z polityczną agresją – ocenia.

To nie pierwszy akt niechęci wobec marszałka ze strony Lecha Kaczyńskiego. Prezydent w wywiadzie dla „Rz” z 16 października stwierdził, że się na nim zawiódł. – Zamierzam zapytać prezydenta, co miał na myśli w tym wywiadzie. Ale to nie oznacza, że nie można współpracować – mówił w rozmowie z „Rz” z 29 października Borusewicz.

– Trzeba poczekać z ocenami polityki prezydenta wobec nowego rządu do jego ukonstytuowania się – uważa Marek Opioła z PiS. – Ale odwołanie Borusewicza nie jest decyzją polityczną. Na pewno są jakieś powody, dla których marszałek został odwołany – dodaje.

Reklama
Reklama

RBN po raz pierwszy powo- łał Aleksander Kwaśniewski. – Idea była taka, żeby zasiadały w niej autorytety. Rada pełniła ważną funkcję ekspercko-opiniotwórczą – mówi Waldemar Dubaniowski, były szef gabinetu politycznego Kwaśniewskiego. – To powinno być forum z udziałem najważniejszych osób w państwie, niezależne od podziałów partyjnych. W interesie prezydenta jest, by byli to też ludzie, z którymi nie jest mu po drodze – ocenia Sikorski.

RBN to organ doradczy prezydenta, który nie ma mocy decyzyjnej. Obecnie tworzą ją Ludwik Dorn, Anna Fotyga, Jarosław Kaczyński i Aleksander Szczygło. Rada została powołana po raz pierwszy w 1998 r. na mocy konstytucji. Zajmuje się zewnętrznym i wewnętrznym bezpieczeństwem państwa, w tym m.in. kierunkami polityki zagranicznej, rozwojem sił zbrojnych i zagrożeniami. Rada opiniowała w marcu br. instalację amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Polsce, nakreśliła polskie warunki w negocjacjach. Wówczas specjalne zaproszenie na jej posiedzenie otrzymał Andrzej Lepper, który zapowiadał, że zwróci się do prezydenta, by w radzie „nie zasiadało jakieś ścisłe grono jednej partii”. Lech Kaczyński odwołał w trakcie swojej kadencji z RBN Stefana Mellera, Marka Jurka, Kazimierza Marcinkiewicza, Janusza Kaczmarka, Radosława Sikorskiego.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
Odwilż opanuje Polskę. Możliwe wzrosty poziomu wód
Kraj
„Rzecz w tym". Andrzej Zybała: Polska 2050? To chyba koniec
Kraj
Czy Polskę 2050 w Warszawie czeka podział? Reakcje na wojnie na górze
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama