Reklama
Rozwiń
Reklama

Rzecznik: czy naciskano na IPN

Janusz Kochanowski pyta o kulisy dymisji współautora książki „SB a Lech Wałęsa”

Aktualizacja: 23.09.2008 08:29 Publikacja: 23.09.2008 05:11

Janusz Kochanowski

Janusz Kochanowski

Foto: Rzeczpospolita, Marcin Łobaczewski MŁ Marcin Łobaczewski

„W związku z doniesieniami medialnymi o rzekomych naciskach dokonywanych wobec dr. Sławomira Cenckiewicza zwracam się z uprzejmą prośbą o poinformowanie mnie o nich, jeśli rzeczywiście miały miejsce” – napisał m.in. rzecznik praw obywatelskich do prezesa IPN Janusza Kurtyki.

Janusz Kochanowski poprosił również o informacje o podobnych działaniach wywieranych na pracowników IPN w przeszłości.

Interwencja to skutek informacji ujawnionych przez „Rz”. Sławomir Cenckiewicz w wywiadzie przyznał, że zrezygnował z pracy w IPN „ze względu na brutalne ataki i naciski na IPN ze strony polityków”. Wymienił w tym kontekście samego marszałka Senatu Bogdana Borusewicza i jego doradcę Małgorzatę Gładysz. Gładysz dzwoniła do szefowej referatu edukacji w gdańskim oddziale IPN Justyny Skowronek, a Borusewicz do szefa oddziału Mirosława Golona.

Rzecznik prosi też prezesa Kurtykę o ujawnienie innych nacisków na IPN, które miały miejsce w przeszłości

Oboje mieli pretensje o zorganizowanie w Liceum Plastycznym, w którym się kiedyś uczyli, spotkania z działaczami Wolnych Związków Zawodowych i „Solidarności”: Joanną i Andrzejem Gwiazdami oraz Krzysztofem Wyszkowskim, krytykującymi Borusewicza. Sam marszałek Senatu odwiedził szkołę cztery dni wcześniej.

Reklama
Reklama

Zarówno Gładysz, jak i Borusewicz potwierdzili, że dzwonili do pracowników IPN. Zapewnili, że wyrażali jedynie oburzenie faktem niepoinformowania ich o tym, iż marszałek Senatu bierze udział w tym samym cyklu spotkań co skonfliktowani z nim działacze WZZ. Twierdzili, że nie było z ich strony nacisków. Jednak prezes IPN mówił „Rz”, że podczas tych rozmów padły słowa o ograniczeniu budżetu instytutu.

Cenckiewicz zarzuca Borusewiczowi kłamstwo. „Już w styczniu 2005 r. doszło do podobnej sytuacji. Borusewicz był wówczas wicemarszałkiem sejmiku województwa pomorskiego (...). Podczas spotkania w jego gabinecie w Urzędzie Marszałkowskim w Gdańsku, którego celem miało być zebranie przeze mnie relacji na temat działalności Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, Borusewicz w zdecydowanych, »żołnierskich« słowach udzielił mi reprymendy w związku z moją książką »Oczami bezpieki«”. Oświadczył, że nie będzie więcej ze mną dyskutował i że w ogóle ma już dość kontaktów z IPN, po czym, nie przebierając w słowach, wyrzucił mnie z gabinetu. O sprawie powiadomiłem swoich przełożonych w IPN. Pan marszałek powinien o tym pamiętać, zanim postawi zarzut, że historycy z IPN piszący o gdańskiej opozycji nigdy się z nim nie kontaktowali i nie prosili o pomoc” – napisał Cenckiewicz w przesłanym „Rz” oświadczeniu.

Oskarżył też marszałka o pomówienie działacza opozycji Marka Kubasiewicza o to, iż jest agentem SB, co nie znalazło potwierdzenia w dokumentach.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Warszawska Wytwórnia Energii. Nowa panorama stolicy dzięki inwestycji za 1,65 mld złotych
Kraj
Wirtuale 2026: Nominacje dla dziennikarzy „Rzeczpospolitej” i grupy PTWP
ekologia
Co dalej ze Strefą Czystego Transportu w Warszawie? Radni nie są przekonani
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama