W sądzie od rana trwały posiedzenia sądu aresztowego, który rozpatruje wnioski prokuratury o aresztowanie na trzy miesiące pięciu mężczyzn, zatrzymanych we wtorek przez ABW: byłego już prezesa ZUS oraz czterech innych podejrzanych ze Szczecina.
Podejrzani byli kolejno wprowadzani przez funkcjonariuszy na salę rozpraw, na głowach mieli kominiarki, nie rozmawiali z dziennikarzami.
Rzeczniczka sądu rejonowego Elżbieta Zywar powiedziała, że wydając trzy decyzje o areszcie sąd przychylił się do argumentacji prokuratury, uznając, że "w sprawie zachodzi duże prawdopodobieństwo, że podejrzani popełnili czyny im zarzucane, czyli dopuścili się korupcji".
Jednym z pięciu postawianych Tadeuszowi D. zarzutów było "poza udzielaniem korzyści majątkowej domaganie się takiej korzyści" - ujawniła też rzeczniczka. Reprezentujący Tadeusza D. mec. Andrzej Preiss powiedział, że będzie się odwoływał od decyzji o areszcie dla jego klienta; ma na to tydzień. Dodał, że sąd nie zgodził się na poręczenie, jakie zaoferowali wobec D. "dwaj znani naukowcy ze Szczecina".
Pełnomocnik Leszka Sz. mec. Marek Kędziora stwierdził, że "zastosowanie takiego środka zapobiegawczego jak trzymiesięczny areszt jest nieadekwatne do zarzutów stawianych jego klientowi", a o tym, czy będzie się odwoływał, zdecyduje do poniedziałku.