Lech Wałęsa był wczoraj gościem programu „Kropka nad i" w TVN 24. Pytany przez Monikę Olejnik, czy żałuje, że podpisał kwity, zastrzegł, że podpisał zobowiązanie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa „nie z myślą, że kiedykolwiek przejdę na tamtą stronę, że zdradzę".

Wszyscy podpisywali i ja podpisałem – mówił. Nie odpowiedział na pytanie, czy brał pieniądze i donosił na kolegów.

– Podjąłem taką decyzję, że więcej zrobię, więcej uchronię, tak właśnie postępując. Gdybym miał powtórzyć moje życie, powtórzyłbym tak jak robiłem to, ze wszystkimi, nawet z tymi kontaktami z bezpieką i tak dalej, dlatego że tylko tak można było ich ograć – mówił Wałęsa.

31 sierpnia ubiegłego roku Wałęsa przegrał proces z byłym działaczem Wolnych Związków Zawodowych i „Solidarności" Krzysztofem Wyszkowskim,

który od lat utrzymuje, iż SB prowadziła od 1970 r. Wałęsę jako tajnego współpracownika o pseudonimie Bolek. Były prezydent pozwał go za to.

Sąd, choć nie przesądzał o  współpracy Wałęsy z SB, uznał, że Wyszkowski ma prawo głosić swoje opinie, bo opiera się na  badaniach naukowych. Wałęsa złożył apelację. Ma się rozstrzygnąć w pierwszej połowie marca.

O relacjach byłego prezydenta ze służbą Bezpieczeństwa i jego ewentualnej współpracy z nią traktuje głośna książka dwóch historyków Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii", wydana przez IPN.