13 połowie marca rolnicy zablokowali Plac Zawiszy w Warszawie. Protestujący rozrzucili na jezdni jabłka, rozłożyli świńskie tusze, podpalili opony i siano.

Lider AgroUnii tłumaczył wówczas, że zablokowanie tego ruchliwego o każdej porze dnia placu ma dać warszawiakom "przedsmak tego, co się może zdarzyć w najbliższej przyszłości".

Czytaj także: Blokujący Warszawę rolnicy rozpoznani

Rolnicy domagają się m.in. zagwarantowania 50 proc. polskich towarów w supermarketach i oznakowania wszystkich towarów flagami kraju pochodzenia. Chcą też skutecznej walki z ASF.

W ubiegłym tygodniu policja zidentyfikowała 4 z 35 mężczyzn, którzy brali udział w proteście. – To rolnicy z dwóch województw – mazowieckiego oraz lubelskiego. Już postawiliśmy im zarzuty z kodeksu wykroczeń dotyczące m.in zakłócania porządku – mówił "Rzeczpospolitej" Sylwester Marczak, rzecznik Komendy Stołecznej Policji.

Dziś lider AgroUnii Michał K. został wezwany w charakterze świadka na komendę rejonową policji na warszawskiej Ochocie. Za podżeganie do zniszczenia mienia w postaci nawierzchni jezdni oraz sygnalizatora przy ulicy Grójeckiej grozi mu do pięciu lat więzienia.

Michał K. nie przyznał się do winy. Zapowiedział, że rolnicy będą ponownie protestować na Pl. Zawiszy. W tym tygodniu mają w tej sprawie być wysłane dokumenty do warszawskiego ratusza.