Reklama

Marcin Mastalerek: Przejmiemy elektorat PSL

Zmianę Polski trzeba zacząć od wymiany prezydenta – mówi rzecznik PiS Marcin Mastalerek.

Aktualizacja: 19.11.2014 07:17 Publikacja: 19.11.2014 01:00

Marcin Mastalerek

Marcin Mastalerek

Foto: Fotorzepa, Radek Pasterski

Wygrana w wyborach samorządowych was zaskoczyła?

Marcin Mastalerek, rzecznik PiS: Wszyscy w PiS wierzyliśmy w zwycięstwo. Wygraliśmy konsekwencją i pracowitością. Ewie Kopacz nie udało się oszukać Polaków, twierdząc, że PO jest bliżej ludzi, a ona to nowa jakość w polskiej polityce i w żaden sposób nie jest współodpowiedzialna za siedem lat rządów Platformy. Na pewno zwycięstwo byłoby większe, gdyby nie ostatni trudny tydzień kampanii. Teraz będziemy walczyć o zwycięstwo w drugiej turze wyborów samorządowych kandydatów PiS i wygraną Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich.

Gdyby wyniki wyborów samorządowych przełożyć na wynik wyborów parlamentarnych, to nie mielibyście większości potrzebnej do samodzielnego rządzenia.

Wyniki samorządowe pokazują, że PiS wygra wybory parlamentarne i może rządzić samodzielnie. Głosy oddane teraz na PSL w wyborach parlamentarnych przejdą na nas. Ludowcy w wyborach do Sejmu i Senatu nigdy nie zdobędą 17 proc., a na PSL w samorządzie głosują wyborcy o konserwatywnych tradycyjnych poglądach. W wyborach parlamentarnych na ogół oddają głos na PiS. W rok poszerzymy swój elektorat, dzięki czemu będziemy mogli rządzić samodzielnie.

Ale znowu zamykacie się na media. Wybieracie sobie dziennikarzy, których wpuszczacie na wieczór wyborczy.

Reklama
Reklama

Wpuściliśmy innych dziennikarzy ze stacji TVN. Jesteśmy konsekwentni. W wyborach do PE pan Sobieniowski również nie otrzymał akredytacji. Niechęć pana redaktora do PiS jest powszechnie znana. Zaoszczędziliśmy mu przykrości w relacjonowaniu wydarzeń z wieczoru PiS. Powinien być nam wdzięczny.

Dlaczego prezes Jarosław Kaczyński akurat na spotkaniu patriotycznym 11 listopada ogłosił, kto będzie kandydatem PiS na prezydenta Polski?

Nie ma lepszego czasu niż Święto Niepodległości i miejsca niż historyczna krakowska sala Towarzystwa Gimnastycznego Sokół, żeby ogłosić kandydata na prezydenta. Premier Kaczyński mówił, że niepodległość jest zadaniem dla osób, które chcą służyć publicznie krajowi i go zmieniać. A zmianę Polski należy rozpocząć od wymiany pierwszego obywatela RP.

Kandydaturą Dudy chcieliście przykryć „aferę madrycką" z byłymi posłami PiS?

Decyzja o kandydowaniu Andrzeja Dudy na prezydenta została podjęta już wcześniej. Sam Jarosław Kaczyński w jednym z wywiadów mówił, że PiS ma swojego kandydata na prezydenta Polski. Także miejsce i czas nie są przypadkowe. Były zaplanowane dużo wcześniej.

Od kiedy wiadomo było, że to Andrzej Duda będzie kandydatem partii na prezydenta? Podobno wcześniej pod uwagę brany był szef „Solidarności".

Reklama
Reklama

Nigdy nie braliśmy pod uwagę kandydatury Piotra Dudy na prezydenta, chociażby dlatego, że pan przewodniczący stanowczo i wielokrotnie deklarował, że wybiera działalność związkową, a nie polityczną. Nigdy nie sprawdzaliśmy w wewnętrznych sondażach jego szans w wyborach prezydenckich. To media próbowały wymyślały takie historie.

Jarosław Kaczyński nie ma potrzebnej odwagi i determinacji, by ponownie ubiegać się o prezydenturę Polski?

Premier Jarosław Kaczyński od dawna mówi, że chce wrócić na stanowisko prezesa Rady Ministrów. W Polsce to premier wprowadza realne zmiany, a tylko PiS ma program, który jest jedyną alternatywą dla rządów PO–PSL. Ale żeby udało się realizować program PiS, najpierw trzeba zmienić pierwszą przeszkodę w jego realizacji, jaką jest Bronisław Komorowski. Nie byłoby podwyższenia wieku emerytalnego, gdyby tej fatalnej pseudoreformy nie podpisał Bronisław Komorowski. Dzisiaj prezydent chce wprowadzenia w Polsce euro, na co nie zgadza się większość Polaków. PiS będzie bronił polskiej złotówki. Ale Jarosław Kaczyński będzie mógł wprowadzać realne zmiany, jeśli Andrzej Duda zostanie prezydentem. Bronisław Komorowski będzie blokował pozytywne zmiany w Polsce.

Być może Bronisław Komorowski odwleka decyzję o ogłoszeniu startu w wyborach, bo przestraszył się PiS Marcin Mastalerek rzecznik Prawa i Sprawiedliwości

Bronisław Komorowski ma prawie 80-proc. poparcie społeczne i prawie 60-proc. zaufanie Polaków.

Po zwycięstwie PiS w wyborach samorządowych Andrzej Duda jest jeszcze silniejszy i ma szansę pozbawić Bronisława Komorowskiego prezydentury. Jacek Kuroń czy prof. Zbigniew Religa również cieszyli się wysokim poparciem, co nie przekładało się na wynik w wyborach prezydenckich. Bronisław Komorowski właśnie ogłosił, że nie wie, czy będzie kandydował. Decyzję ogłosi w lutym.

Reklama
Reklama

Sugeruje pan, że Bronisław Komorowski przestraszył się Andrzeja Dudy?

Nie można tego wykluczyć. PO w wyborach samorządowych wystawiło pod szyldem partyjnym dwukrotnie mniej kandydatów niż PiS. My 32 tys., a oni 16 tys. Nawet wielu lokalnych szefów PO woli nie startować z list swojej partii. Bronisław Komorowski, jeśli będzie się ubiegał o reelekcję, może nie chcieć być kandydatem PO na prezydenta. Ale to już ich problem.

Jak będzie wyglądała kampania Andrzeja Dudy?

Pokażemy, co może się w Polsce zmienić, kiedy Andrzej Duda zostanie prezydentem, a co zostanie po staremu, jeśli głową państwa pozostanie Bronisław Komorowski.

Andrzej Duda jest słabo rozpoznawalny wśród Polaków.

Reklama
Reklama

Nie jest to do końca prawda. Rozpoznawalność Andrzeja Dudy poprawi się błyskawicznie.

W wyborach prezydenckich podniesiecie kwestię katastrofy smoleńskiej?

Ta kwestia będzie aktualna do momentu, kiedy zostanie wyjaśniona. Co miesiąc jesteśmy na Krakowskim Przedmieściu, między innymi po to, by domagać się prawdy i rzetelnego śledztwa. Po ponad czterech latach od katastrofy nie ma nawet głównego dowodu, czyli wraku samolotu i czarnych skrzynek.

Dlaczego wyrzuceni z partii Adam Hofman, Mariusz A. Kamiński i Adam Rogacki nie zostali zaproszeni na posiedzenie Komitetu Politycznego PiS, żeby się wytłumaczyć ze swojego zachowania? W oświadczeniu napisali tylko, że nie poczuwają się do winy.

Pan prezes Kaczyński zareagował bardzo szybko. Po kilku godzinach było już zawieszenie, po kolejnych kilkunastu deklaracja wyrzucenia z partii.

Reklama
Reklama

A możliwość obrony?

Oczywiście jest.

Dlaczego nie została im dana przed wyrzuceniem z partii?

Obraliśmy szybką ścieżkę wyrzucenia z partii przez komitet polityczny i tam nie ma możliwości składania wyjaśnień. Dopiero jeżeli ktoś się odwoła od decyzji komitetu, to przed koleżeńskim sądem dyscyplinarnym będzie mógł składać wyjaśnienia. Opieraliśmy się na faktach przedstawianych przez media oraz przez marszałka Sejmu. Oczywiście każdy może się bronić, jeśli się odwoła od decyzji komitetu.

Jak do tej pory nie odwołali się od tej decyzji?

Reklama
Reklama

Nie.

A spodziewa się pan takiego odwołania? Albo przynajmniej spotkania wyrzuconych posłów z władzami partii?

Jedyną formą obrony jest odwołanie się do sądu koleżeńskiego.

Dlaczego europoseł Jackiewicz nie został wyrzucony, chociaż także brał udział w tej podróży, a jego żona wniosła na pokład samolotu własny alkohol i szarpała się ze stewardesami?

Dlatego że pan poseł Jackiewicz nie jest parlamentarzystą i nie rozliczał delegacji ze środków Sejmu. My nie wyrzuciliśmy parlamentarzystów za doniesienia tabloidów o rzekomych wydarzeniach w samolocie, tylko za rozliczenie delegacji.

Europoseł Jackiewicz liczy na to, że jego koledzy się oczyszczą i wrócą do PiS.

Nie mają możliwości powrotu. Wypowiedź prezesa Kaczyńskiego była jednoznaczna.

Czy inni posłowie PiS mogą mieć problemy w związku z rozliczaniem delegacji?

Dziś jest sprawa audytu, ale też tego, kto ten audyt przeprowadzi. Marszałek Sikorski jest osobą niewiarygodną, ponieważ sam został przyłapany na tym, że z Jackiem Rostowskim zjadł za służbowe pieniądze kolację za półtora tysiąca. Prawdopodobnie w ciągu swojej kariery takie sytuacje zdarzały mu się dużo częściej. My jesteśmy za rzetelnym audytem. Powinna się zebrać komisja pozapartyjna. Obserwując siedem lat rządów Platformy i PSL, obawiam się, że sprawy władzy zostałyby zamiecione pod dywan, a wszystkiemu winna okazałaby się opozycja, tak zaś nie jest.

Nie macie obaw, że Adam Hofman może teraz krytykować PiS niczym Michał Kamiński?

Niech pan nie obraża Adama Hofmana. Porównanie Hofmana do Michała Kamińskiego jest wielką obrazą.

—rozmawiał Jacek Nizinkiewicz

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
„Rzecz w tym”: Polska 2050 po wyborach – nowy sezon politycznego serialu
Kraj
Kontrola w Schronisku Na Paluchu. O nieprawidłowościach mówiono od dawna
Kraj
„Rzecz w tym”: Co naprawdę myślą Ukraińcy o Polakach, a co Polacy o Ukraińcach
Kraj
Polska 2050 na noże. Dlaczego Szymon Hołownia oddał władzę i co to oznacza dla koalicji
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama