1,6 mln podpisów dostarczyli we wtorek do Państwowej Komisji Wyborczej młodzi wolontariusze kampanii prezydenckiej PiS. To tylko 50 tys. mniej niż przed pięcioma laty, gdy na fali współczucia po katastrofie smoleńskiej pod kandydaturą Jarosława Kaczyńskiego podpisali się m.in. Adam Michnik i Andrzej Olechowski.

Choć do końca tego tygodnia w PKW wystarczy przedstawić jedynie 100 tys. podpisów, to rywalizacja na ich liczbę jest elementem wojny psychologicznej.

– To pokazuje energię i entuzjazm wokół Andrzeja Dudy. Wykorzystamy to w dalszej części kampanii – chwali się poseł Marcin Mastalerek, rzecznik PiS.

To nawiązanie do apelu Kaczyńskiego – podczas konferencji prasowej nazwał on osoby, które poparły Dudę, „wielkim komitetem poparcia". – Niech każdy, kto podpisał, zmobilizuje pięć osób spośród rodziny, sąsiadów, koleżanek i kolegów z pracy – zachęcał.

W sztabie prezydenta Bronisława Komorowskiego, który dostarczył 250 tys. podpisów, przekonują, że liczba deklaracji poparcia nie ma większego znaczenia.

– Zbieranie podpisów to test wyłącznie sprawnościowy – ocenia szef prezydenckiej kampanii, poseł PO Robert Tyszkiewicz. – Naszym celem było to, aby Bronisław Komorowski był pierwszym zarejestrowanym kandydatem, i to nam się udało – wskazuje. – Można żartobliwie powiedzieć, że kandydat Radia Maryja zebrał tyle podpisów, ilu słuchaczy ma to radio.

Według deklaracji Tyszkiewicza przed 26 marca, kiedy mija data rejestrowania kandydatów, PO uzupełni podpisy. Łącznie ma być ich pół miliona. W ten sposób Komorowski, tak jak pięć lat temu, byłby drugim kandydatem pod względem liczby zebranych podpisów.

Spośród zarejestrowanych kandydatów na razie najwięcej podpisów zadeklarował Adam Jarubas z PSL (450 tys.). Janusz Korwin-Mikke i Paweł Kukiz mają ich po około 200 tys.

Pewną niespodzianką może być rejestracja (jeśli PKW uzna podpisy) Mariana Kowalskiego z Ruchu Narodowego (zgłosił 188 tys. podpisów) i Jacka Wilka z Kongresu Nowej Prawicy (145 tys. podpisów).

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Niewielu komentatorów wierzyło, że małym partiom uda się przekroczyć próg 100 tys. podpisów. Ma to jednak znaczenie w kontekście drugiej tury. Większość sondaży wskazuje bowiem, że poparcie dla prezydenta oscyluje wokół 50 proc., co oznacza, że o wyniku pierwszej tury może decydować niewielka liczba głosów. Dlatego rejestracja Kukiza, Korwin-Mikkego, Wilka czy Kowalskiego może przesądzić o tym, czy dojdzie do drugiej tury.

Pół miliona podpisów ma mieć jeszcze Magdalena Ogórek z SLD (jej sztab odwołał jednak konferencję prasową ze względu na katastrofę samolotu we Francji). W środę zaś ma się rejestrować Janusz Palikot. Taką informację dostaliśmy od jego rzecznika, posła Michała Kabacińskiego.

Czy ktoś powiększy stawkę? – Z pewnością zarejestrujemy kandydaturę Wandy Nowickiej. Brakuje nam kilkunastu tysięcy podpisów, ale według deklaracji zostały one już wysłane do sztabu – zapewnia Waldemar Witkowski z Unii Pracy. Deklaracje zebrania wymaganej liczby podpisów ma też mieć sztab Anny Grodzkiej. – W tej chwili mamy w sztabie 80 tys. podpisów, ale wciąż dostajemy kolejne paczki – przekonuje Marek Matczak, który kieruje sztabem wyborczym Grodzkiej.

Podpisy zbiera jeszcze m.in. Grzegorz Braun. Przemysław Holocher z jego sztabu zapewnia, że uda się go zarejestrować. Jeśli potwierdziłaby się taka liczba kandydatur (12), to będzie ich więcej niż w poprzednich wyborach, kiedy zarejestrowało się dziesięciu kandydatów.