Reklama

Komorowski na Ukrainie. Głównie o bezpieczeństwie

Prezydent Polski rozpoczął dwudniową wizytę w Kijowie. Eksperci nie spodziewają się po niej fajerwerków, choć niespodzianką może być rozwój współpracy wojskowej.

Aktualizacja: 08.04.2015 22:30 Publikacja: 08.04.2015 19:32

Pierwsza rozmowa obu prezydentów

Pierwsza rozmowa obu prezydentów

Foto: PAP/EPA

– Bez wątpienia obaj prezydenci będą rozmawiać o problemie bezpieczeństwa w naszej części Europy, a to się wiąże z zagrażającą regionowi polityką Rosji – powiedział „Rz" doradca prezydenta prof. Roman Kuźniar.

Według informacji kancelarii polskiego prezydenta głównymi tematami rozmów szefów obu państw – którzy w ciągu dwóch dni spotkają się kilkakrotnie – będą właśnie kwestie bezpieczeństwa, dwustronna współpraca polsko-ukraińska oraz problemy reform wprowadzanych nad Dnieprem.

– Kluczowym problemem w naszych stosunkach jest właśnie bezpieczeństwo, Polska doskonale rozumie nasze problemy – powiedział „Rz" analityk z Centrum im. Razumkowa Ołeksij Melnyk.

Z kolei prof. Kuźniar wskazuje na nasze uwarunkowania sojusznicze. – Zostaną pewnie omówione osłony, jakie Ukrainie może ewentualnie zaoferować zarówno NATO, jak i Unia Europejska i same Stany Zjednoczone – mówi.

– [W trakcie wizyty] nie zostaną podjęte żadne decyzje wstrząsające całym regionem, czas takich działań [w polskiej polityce] minął i już nie wróci – ocenił w rozmowie z „Rz" ukraiński analityk i publicysta Witalij Portnikow. Jego zdaniem dzieje się tak dlatego, że Polska jest częścią Unii Europejskiej, a to sprawia, iż nasza polityka – również wobec wschodnich sąsiadów – musi być zgodna ze wspólnotową. Nie ma więc mowy o gwałtownych zwrotach czy podejmowaniu ad hoc wiekopomnych decyzji.

Jednocześnie dodaje, że ze względu na pozycje Polski w Unii Europejskiej tematem rozmów na pewno będzie wsparcie, jakiego UE może i powinna udzielić Ukrainie.

Jeszcze jednak przed wyjazdem do Kijowa sam prezydent Komorowski zapowiedział, że obecna wizyta będzie jego ostatnią podróżą zagraniczną przed wyborami prezydenckimi 10 maja.

Reklama
Reklama

– To jest właśnie drugie dno wizyty polskiego prezydenta na Ukrainie: przedwyborcze. Komorowski cały czas przedstawia się jako strażnik europejskich wartości, z tego powodu nie może obojętnie przejść obok kryzysu ukraińskiego (którego bezpośrednią przyczyną była odmowa podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE przez byłego prezydenta Wiktora Janukowycza) – uważa Portnikow.

Jednocześnie pokazuje to, jak ważna w Polsce – przynajmniej z punktu widzenia establishmentu politycznego – jest polityka wschodnia. – Wielu polskich polityków przed wyborami wykonywało gesty pod adresem wschodnich sąsiadów, począwszy od Kwaśniewskiego, który zaangażował się w mediację podczas pomarańczowej rewolucji, poprzez Tuska, który przed parlamentarnymi wyborami wykonywał gesty pod adresem białoruskiej opozycji, po obecnie Komorowskiego – przypomina Portnikow.

Tuż przed przylotem prezydenta do Kijowa szef ukraińskiego rządu poinformował, że trwają „rozmowy z NATO o współpracy wojskowej. Planowane jest podpisanie memorandum o współdziałaniu w sferze łączności, wywiadu i dowodzenia (wojskami)".

Ołeksij Melnyk nie sądzi, by takie memorandum znacząco wpłynęło na polsko-ukraińską współpracę wojskową. – Są tu pewne perspektywy, podjęte już zostały decyzje o rozwoju wspólnych przedsiębiorstw i przedsięwzięć. Najbardziej zachęcająco wygląda wejście Polski na nasz rynek części zamiennych dla wojska, dotychczas zmonopolizowany przez Rosję – powiedział.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
Czy Polskę 2050 w Warszawie czeka podział? Reakcje na wojnie na górze
Kraj
„Rzecz w tym”: Nowe Centrum, stara próżnia? Polityczna układanka po rozpadzie Polski 2050
Warszawa
Rekordowa cena za metr kwadratowy zapłacona. Gdzie jest granica?
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama