Lider partii KORWiN udzielił wywiadu Wirtualnej Polsce. W nim opowiada m.in. że jako prezydent radziłby sobie z protestami społecznymi za pomocą policji, a w razie konieczności wojska.

- Nie można pozwalać na to, by jakaś grupa szantażowała całą Polskę, jak niedawno górnicy, którzy zażądali po 50 tys. zł. Dlaczego dano im te pieniądze? Bo mieli kilofy? To był taki sam rabunek, jak włamanie do mieszkania. Kazałbym strzelać do takich rabusiów. Bez cienia wahania - stwierdził polityk.

Na Twitterze niemal natychmiast odpowiedział mu lider "Solidarności" Piotr Duda.

Kandydat JKM strzelałby do górników. Do tej pory myślałem, że to zwykły kretyn, ale teraz widzę, że pospolity bandyta http://t.co/A9GzKRYxDt

- Jak go (Janusza Korwin-Mikke - red.) spotkam, dostanie w pysk z pozdrowieniami od górników - dodał Duda na stronie związku zawodowego. "Polecamy ten wywiad, aby nikt nie miał wątpliwości, co może nas czekać w sytuacji wyboru JKM na prezydenta" - napisano w tym samym tekście.

Całej sprawie pikanterii dodaje fakt, że podobną metodę dyskursu politycznego zapoczątkował sam Korwin-Mikke. W zeszłym roku na spotkaniu w MSZ spoliczkował kolegę z europarlamentu Michała Boniego z PO. Korwin-Mikke zrobił to, ponieważ miał pretensje, że w 1992 r. Boni obraził go z mównicy sejmowej podczas prac nad ustawą lustracyjną. Boni utrzymywał wówczas, że nie miał kontaktów z komunistycznymi służbami bezpieczeństwa - dopiero po kilkunastu latach przyznał się do współpracy z SB.