Chodzi o zajście na wiecu wyborczym ostatniego dnia kampanii wyborczej, gdy prezydent przebywał w Toruniu.

Incydent zarejestrowały telewizyjne kamery: do idącego w otoczeniu grupy ochroniarzy prezydenta Komorowskiego zdecydowanie podchodzi mężczyzna, który zostaje natychmiast obezwładniony przez BOR. Następuje szamotanina z policją.

Nie wiadomo, czy mężczyzna coś powiedział do prezydenta, czy np. wyciągnął niebezpieczny przedmiot – tego kamery nie wychwyciły.

Prokurator Prokuratury Rejonowej Toruń Centrum-Zachód ocenił, że zachowanie Remigiusza D. było usiłowaniem napaści na prezydenta RP, za co grozi do pięciu lat więzienia.

Dodatkowo stawia mu także zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariuszy oraz stosowania przemocy w celu zmuszenia funkcjonariuszy policji do zaniechania czynności.

W piątkowym komunikacie toruńskiej prokuratury jej rzecznik Artur Krause przyznał, że Remigiusz D. „nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu polegającego na usiłowaniu napaści na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej oraz wyraził ubolewanie z powodu zajścia, do którego doszło pomiędzy nim a interweniującymi funkcjonariuszami".

Prokurator Krause wyjaśnił, że jego zamiarem było wręczenie Komorowskiemu ulotek z napisem „Stop aborcji".

Potwierdza to Kaja Godek z Fundacji Pro, przyznając, że „mężczyzna uczestniczący w zgromadzeniu publicznym przed ratuszem miejskim pobrał nasze materiały z intencją przekazania ich Bronisławowi Komorowskiemu".

Zdaniem Godek Remigiusz D. „działał zbyt gwałtownie". – Co mogło wywołać wrażenie, że jego intencje są inne od deklarowanych – ocenia działaczka prolife.

– Mężczyzna ten pojawiał się wcześniej na akcjach Fundacji „Pro – prawo do życia" w Toruniu i nigdy nie dał podstaw do powątpiewania w jego dobre intencje – opowiada Godek.

W internecie pojawiły się informacje, że Remigiusz D. jest recydywistą, już wcześniej skazanym.

– Podejrzany nie był w przeszłości karany, dla zabezpieczenia toku postępowania prokurator zastosował dozór policji i poręczenie majątkowe - mówi „Rzeczpospolitej" prokurator Krause.

Dlaczego mimo mocnych zarzutów wobec podejrzanego zastosowano tylko poręczenie majątkowe oraz dozór policji? Prokurator nie odpowiada. Twierdzi, że więcej informacji na ten temat śledczy będą podawać w poniedziałek.