Takie wezwanie funkcjonariusze dostali wczoraj wieczorem. Policjanci pojechali na ul. Kościuszki w Braniewie, gdzie miał być mężczyzna.
Zobaczyli tam 35-latka , który klęczał na ziemi i krzyczał. – Wzywał pomocy. Niemal wył z bólu – opowiada sierż. Jolanta Ciszewska, rzecznik komendy w Braniewie.
Mężczyzna przyznał policjantom, że zażył dopalacze. Bardzo cierpiał. Mundurowi wezwali karetkę, która zabrała zatrutego do szpitala.
Do miejscowej lecznicy wczoraj wieczorem trafił też 29-latek, który także zatruł się dopalaczami. Karetkę do niego wezwali bliscy.
Policjanci rozmawiali z mężczyzną. Ten przyznał, że wypalił zielony proszek i nie pamięta co się działo z nim później. Lekarze zatrzymali go w szpitalu.
W ostatnich dniach także dwaj inni mieszkańcy Braniewa trafili do szpitala z powodu zatrucia dopalaczami. Jednym z nich był 17-latek, a drugim 22-latek. Ten drugi kupił substancję odurzającą w Internecie i zaraz po ich zażyciu źle się poczuł.
Policjanci przestrzegają przed dopalaczami. - Nikt nie jest w stanie przewidzieć w jaki sposób zareaguje jego organizm na substancje nieznanego pochodzenia, a ich zażywanie może skończyć się tragicznie. W naszym mieście na szczęście pomoc nadeszła w porę – mówi sierż. Ciszewska.