W kasie szaletu było zaledwie niespełna ... 50 zł. Policjanci zatrzymali napastnika, a sąd aresztował go za rozbój na trzy miesiące.
Do tej nietypowej napaści doszło w centrum Cieszyna. Zaczęło się od tego, że pracownica szaletu zobaczyła mężczyznę leżącego przy pl. Hajduka.
– Uznała, że może on potrzebować pomocy, dlatego zadzwoniła pod nasz numer alarmowy – opowiada st. asp. Rafał Domagała, rzecznik policji w Cieszynie.
Zanim jednak radiowóz przyjechał na miejsce, leżący wstał, wszedł do toalety i groził kobiecie nożem. Żądał też od niej pieniędzy.
- Na szczęście w tym momencie do szaletu weszła jakaś osoba. Zrobiło się zamieszanie i pracująca tam kobieta uciekła – mówi st. asp. Domagała.
Wkrótce na miejscu byli policjanci. Kobieta opowiedziała co się stało i wskazała kierunek, w którym uciekł napastnik. Funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę.
Napastnikiem okazał się 33-letni bezdomny. Był pijany - w organizmie miał 2,5 promila alkoholu. Po wytrzeźwieniu usłyszał zarzut rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia.
- Nam powiedział, że działał pod impulsem chwili. Tak postanowił się zemścić na kobiecie, która wezwała do niego policję. Nie chciał mieć z nami kontaktu – dodaje rzecznik cieszyńskiej policji.
Napastnik został aresztowany na trzy miesiące. Okazało się, że był już wcześniej karany za podobne przestępstwa. Teraz grozi mu nawet do 12 lat więzienia.
- Po raz pierwszy słyszałem o takim napadzie u nas, czy na całym Śląsku – przyznaje st.asp. Domagała.