Nawet „Financial Times”, na co dzień zagłębiający się w trzewia świata globalnego biznesu i finansów nie odmówił sobie przyjemności uhonorowania swoją „jedynką” laureata tegorocznej Nagrody Nobla z literatury. „Financialowy” Dylan z nostalgicznej fotografii przycupnął sobie z gitarą na starej oponie. Za chwilę zagra. Jest rok 1968. Rok buntu.
Buntowali się spragnieni wolności młodzi blisko cztery dekady temu, buntują dziś sędziowie, którym Zbigniew Ziobro stopniowo ściąga wędzidło. Obszerny raport na temat rosnącej władzy ministra prokuratora nad systemem sprawiedliwości i szerzej – państwem przynosi dzisiejsza „Rzeczpospolita”.
Minister rozszerza nadzór nad sądami, ale reform poprawiających ich pracę nie przygotował, co chciałby w przyszłym parlamencie rozliczyć jego dobry znajomy Roman Giertych, otwarcie przyznający w wywiadzie w „Dzienniku Gazecie Prawnej”: „Wcześniej byłem endeckim zakapiorem”.
„Gazeta Wyborcza” na pierwszej stronie grilluje Jarosława Kaczyńskiego, który swoimi ostatnimi wypowiedziami nt. zaostrzenia zakazu aborcji zmobilizował organizatorki „czarnego protestu” do przygotowania powtórki 23 i 24 października. Wojna aborcyjna – widać – długo jeszcze nie wygaśnie i odbierać będzie kolejne procenty poparcia PiS, który zbiera cięgi także za kolesiostwo w polityce kadrowej.
W „Dzienniku Gazecie Prawnej” na okładce zamiast Dylana króluje... Misiewicz, jako ilustracja tekstu o meandrach obsadzania stanowisk w państwowych firmach. „DGP” przypomina słowa Lenina, że „najważniejsze są kadry” i dowodzi, że do dziś nic się w tej materii nie zmieniło, czy to rządziło postkomunistyczne SLD, czy deklarujące się jako antykomunistyczne PiS.