Moment spalania meteorytu w atmosferze został uchwycony na nagraniach dokonanych przez wielu Australijczyków, którzy w mediach społecznościowych piszą o "kuli ognia" na niebie.

Reklama
Reklama

 

Prof. Phil Bland z Curtin University w rozmowie z CNN stwierdził, że "niemal na pewno" był to fragment asteroidy przechodzący przez atmosferę, co zdarza się jedynie kilka razy w roku.

Bland stworzył organizację Desert Fireball Network, która gromadzi naukowców śledzących meteoryty i asteroidy widoczne na nocnym niebie. Zespół stawia sobie za cel "zbudowanie geologicznej mapy Układu Słonecznego".

Uczony prosi o kontakt każdego, kto po wtorkowej nocy znajdzie w Perth i okolicach "niezwykły kawałek skały".

- W kolekcjach muzeów znajduje się obecnie od 50 do 60 tys. meteorytów, które są niezwykle cennymi materiałami z naukowego punktu widzenia - powiedział.

- Jest tyle rzeczy, których nie wiemy o tworzeniu się Układu Słonecznego, skąd pochodzi materia organiczna i woda. Asteroidy, które znajdujemy dostarczają nam kluczowych informacji - dodał.

Jeden ze słuchaczy australijskiego nadawcy ABC relacjonował, że oprócz kuli ognia na niebie słychać było również huk.