Lekkomyślność klienta nie zwalnia dostawcy usług płatniczych z obowiązku bezzwłocznego zwrotu kwoty nieautoryzowanej transakcji płatniczej. Dostawca usług płatniczych może jednak w późniejszym terminie dochodzić od klienta zwrotu strat wynikających z jego rażącego zaniedbania. Ciężar dowodu spoczywa jednak na banku. Do takich wniosków doszedł Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku z 15 października 2026 r.
Bank odmówił zwrotu wyłudzonych środków
Sprawa dotyczyła klientki PKO Banku Polskiego, od której wyłudzono dane płatnicze za pomocą linku z fałszywym interfejsem portalu aukcyjnego. Dzięki temu procederowi oszust pozyskał jej informacje konieczne do przeprowadzenia tzw. nieautoryzowanej transakcji. W ten sposób okradł kobietę na kwotę 3 tys. zł. Zorientowawszy się, że z jej konta zniknęła spora suma, kobieta zwróciła się do banku z żądaniem zwrotu pieniędzy. Ten zaś odmówił, bo „uznał, że powódka w wyniku rażącego zaniedbania uchybiła ciążącemu na niej obowiązkowi przechowywania instrumentu płatniczego z zachowaniem należytej staranności oraz nieudostępniania go osobom nieuprawnionym”.
Czytaj więcej
Automatyczne zawieszanie spłaty rat po wniesieniu pozwu w sposób widoczny odciążyło sądy. Pozostałe rozwiązania mające przyspieszyć rozpoznawanie s...
Sąd Rejonowy w Koszalinie musiał rozstrzygnąć, czy wyłudzoną kwotę należy zwrócić klientowi bezzwłocznie (najpóźniej do końca następnego dnia roboczego od dnia zgłoszenia oszustwa), czy też bank ma prawo odmówić zwrotu. Za drugim wariantem, zdaniem PKO BP, przemawiał fakt rażącego niedbalstwa ze strony jego klientki, która nie powinna przekazywać danych do logowania oszustowi.
Polska sędzia zauważyła, że unijna „dyrektywa 2015/2366 i transponujące ją przepisy krajowe (ustawa o usługach płatniczych – red.) ustanawiają ogólną zasadę, zgodnie z którą ryzyko odpowiedzialności z tytułu przeprowadzenia nieautoryzowanych transakcji płatniczych spoczywa w całości na dostawcach usług płatniczych”. Według Sądu Rejonowego w Koszalinie oznacza to, że bank nie ma kompetencji do oceniania, czy jego klient dopuścił się niedbalstwa. Nie może też na tej podstawie odmawiać zwrotu wyłudzonych kwot.
TSUE przyznał rację poszkodowanej
TSUE zgodził się z argumentacją sądu odsyłającego oraz poszkodowanej. Stwierdził, że bank nie jest uprawniony do oceniania, czy doszło do rażącego niedbalstwa po stronie klienta. Może odmówić zwrotu środków, tylko jeśli podejrzewa, że to zgłaszający klient dokonał oszustwa. W innych przypadkach obowiązek zwrotu nie może zostać zakwestionowany. Trybunał dodał jednak, że konieczność szybkiego działania nie pozbawia banku prawa do późniejszego dochodzenia od klienta strat poniesionych na skutek jego lekkomyślności. Ciężar dowodu spoczywa jednak na banku.
Czytaj więcej:
Unijne przepisy o zryczałtowanej rekompensacie za opóźnienia w płatności między kontrahentami nie działają automatycznie. Sąd może odmówić zasądzen...
Pro
Dziś banki niejednokrotnie odmawiają klientom natychmiastowego zwrotu wyłudzonych pieniędzy, choć zgodnie z obowiązującym prawem powinny zrobić to najpóźniej następnego dnia od zgłoszenia im incydentu. Zasłaniają się przy tym rozmaitymi powodami, m.in. niedochowaniem przez ich klientów należytej staranności przy ochronie danych logowania do konta. Krytycznie o tej praktyce instytucji finansowych wielokrotnie wypowiadał się rzecznik finansowy oraz prezes Urzędu Konkurencji i Konsumentów. We wrześniu cztery banki: Alior Bank, mBank, BNP Paribas oraz Bank Millennium na skutek toczących się wobec nich postępowań zobowiązały się do zmiany niekorzystnej dla konsumentów praktyki.
O problemie cyklicznie informuje także rzecznik praw obywatelskich. W licznych komunikatach wskazywał, że dziś to na konsumentach spoczywa ciężar dowodzenia tego, że chroniąc swoje dane, dochowali należytej staranności. Z raportu NBP za I kwartał 2026 r. wynika, że średnia wartość transakcji oszukańczej wyniosła 2 154,4 zł. W tym okresie dokonano łącznie niespełna 124 tys. oszukańczych transakcji płatniczych.
Sygnatura akt: C – 70/25