– 30 proc. rafineryjnych obiektów Rosji zostało zniszczonych
i już nie może wspierać tej wojny – jeszcze tydzień temu mówił Andrij Melnyk,
ukraiński przedstawiciel w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Od tego czasu sytuacja
tylko się pogorszyła, ale wojna trwa nadal.
Obecnie jednak Putin po raz pierwszy publicznie przyznał
istnienie problemów na rynku paliw (czyli braku benzyny), ale stwierdził, że „nie są krytyczne”. Zgadza się z nim część rosyjskich ekonomistów. – Będziecie zaskoczeni,
ale w Rosji nie ma deficytu benzyny. (…) W Rosji działa 35 dużych rafinerii i
około 80 mniejszych. Nie da się wszystkich jednocześnie wybić z rynku –
uważa bankier Jewgienij Kogan.