O przeszukaniu domu Łunina poinformowała jego żona, Tatiana Łunina, na TikToku. Później usunęła post, ale wideo zostało udostępnione na kanale Telegram „Mobilizacja | Wiadomości | Co robić?”.
Według Łuniny w nocy funkcjonariusze policji przeszukali dom we wsi Lizinówka w obwodzie woroneskim i zabezpieczyli komputery, laptopy, pendrive'y i inne przedmioty. Łunina nie było w domu w momencie przeszukania; dzień wcześniej wyjechał do Moskwy.
Początkowo jego żona sugerowała, że mógł zostać zatrzymany, ale później poinformowała, że jest wolny i poprosił ją o nieujawnianie żadnych informacji ani komentarzy.
Aleksander Łunin groził atakiem wojska na Kreml. Żołnierz zatrzymany
Wieczorem czasu moskiewskiego na kanałach Telegramu pojawiły się informacje o zatrzymaniu Łunina. Żona żołnierza także potwierdziła w końcu, że mężczyzna „żyje i ma się dobrze, został pociągnięty do odpowiedzialności administracyjnej i zatrzymany na 11 dni”.
Administrator kanału #mojażyzń i „przyjaciel rodziny” Łuninów, w rozmowie z portalem Agentstwo przekazał, że nie wiadomo, gdzie Aleksandr Łunin jest przetrzymywany i że policja poinformowała jego żonę o jego 11-dniowym aresztowaniu.
Rosyjski żołnierz mówił o „bezsensownych samobójczych rozkazach”
Przed dwoma dniami rosyjski żołnierz Aleksandr Łunin zamieścił na Instagramie nagranie, w którym domaga się transmitowanego na żywo spotkania z Putinem. Twierdzi, że tysiące rosyjskich wojskowych przetrzymywanych jest w ziemnych celach i poddawanych torturom za odmowę wykonywania – jak to określił – „bezsensownych samobójczych rozkazów” oraz za nieprzekazywanie dowódcom pieniędzy.
Łunin ostrzegł, że jeśli nie otrzyma możliwości spotkania z Putinem, „konsekwencje będą bardzo poważne”, a „armia obróci broń przeciwko Kremlowi”.
Do tej chwili nagranie Łunina na Instagramie ma prawie 15,5 miliona odsłon.