W rozmowie z agencją Reutera prokurator generalny Ukrainy Rusłan Krawczenko ostrzega, że działania Rosjan zwiększają ryzyko poważnej katastrofy nuklearnej. 

35 rosyjskich pocisków hipersonicznych przeleciało w pobliżu ukraińskich elektrowni atomowych

Krawczenko ujawnił, że od wybuchu wojny w pobliżu elektrowni atomowej w Czarnobylu oraz Chmielnickiej Elektrowni Jądrowej przeleciało łącznie 35 pocisków hipersonicznych Kindżał. Mijały one jedną z wspomnianych elektrowni w odległości ok. 20 km. 18 tych pocisków przeleciało w odległości ok. 20 km obok obu elektrowni w czasie tego samego lotu. 

Czytaj więcej

Czarnobyl znów groźny. Nowy sarkofag utracił główną funkcję

Na Ukrainie działają łącznie cztery elektrownie jądrowe. Największa, Zaporoska Elektrownia Jądrowa, znajduje się obecnie pod rosyjską okupacją (została zajęta w marcu 2022 roku, tuż po rozpoczęciu inwazji przez Rosjan). 

Zdaniem Krawczenki działania Rosjan „nie mogą być wyjaśnione względami wojskowymi”. – Jest oczywiste, że loty nad obiektami atomowymi są przeprowadzane wyłącznie w celu zastraszenia i siania terroru – stwierdził ukraiński prokurator. 

Ministerstwo Obrony Rosji nie odpowiedziało na pytania Reutera o komentarz w tej sprawie. 

Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej podkreśla, że wielokrotnie alarmowała o aktywności wojskowej w pobliżu elektrowni atomowych i atakach na podstacje energetyczne zasilające systemy chłodzenia tych elektrowni. „Dyrektor generalny MAEA (Rafael) Grossi wielokrotnie wyrażał głębokie zaniepokojenie ryzykiem i zagrożeniem wynikającym z tych działań militarnych dla bezpieczeństwa nuklearnego” – czytamy w oświadczeniu MAEA.  

MAEA podkreśla, że Grossi wzywał do „maksymalnej powściągliwości” w działaniach w pobliżu obiektów atomowych, by „uniknąć zagrożenia katastrofą nuklearną”. 

Pociski hipesoniczne

Pociski hipesoniczne

Foto: PAP

Dwa rosyjskie Kindżały spadły w odległości 10 km od Chmielnickiej Elektrowni Jądrowej. Nie wiadomo dlaczego

Reuters przypomina, że pocisk Kindżał, poruszający się z prędkością 6 500 km na godzinę (ponad pięciokrotnie więcej niż wynosi prędkość dźwięku), przenosi ok. 500-kilogramową głowicę. Krawczenko podał, że trzy razy zdarzyło się, iż taki pocisk spadł w czasie lotu w odległości ok. 10 km od Chmielnickiej Elektrowni Jądrowej. Według ukraińskiego prokuratora nie jest jasne dlaczego doszło do tych incydentów, ale z badania znalezionych w rejonie elektrowni pocisków nie wynikało, że zostały strącone przez ukraińską obronę przeciwlotniczą. 

Sarkofag elektrowni atomowej w Czarnobylu

Sarkofag elektrowni atomowej w Czarnobylu

Foto: PAP

Krawczenko ujawnił też, że od lipca 2024 roku, ukraińskie radary wykryły co najmniej 92 rosyjskie drony przelatujące w promieniu 5 km od osłony radiacyjnej (sarkofagu) elektrowni w Czarnobylu. Według niego Rosjanie wysyłają drony nad Czarnobyl, by w czasie ataków omijać tereny, w których jest duże nasycenie ukraińską obroną przeciwlotniczą. Elektrownia w Czarnobylu znajduje się mniej niż 10 km od granicy z Białorusią, ok. 100 km od Kijowa. 

– Celowe przeloty (dronów) przenoszących potężne głowice nad obiektem nuklearnym są co najmniej skrajnie nieodpowiedzialne i wskazują na całkowity brak poszanowania dla bezpieczeństwa cywilów nie tylko na Ukrainie, ale też w całej Europie – stwierdził ukraiński prokurator. 

W lutym 2025 roku obiekt powietrzny, zidentyfikowany przez Ukrainę jako rosyjski dron uderzeniowy, uderzył w elektrownię w Czarnobylu, uszkadzając jej osłonę radiacyjną. Kreml twierdził wówczas, że cały incydent jest ukraińską prowokacją. Krawczenko twierdzi jednak, że był to celowy atak Rosjan – na co wskazuje ostry kąt, pod którym dron miał uderzyć w osłonę ochronną. Wskazywałoby to, że w momencie uderzenia znajdował się w finalnej fazie lotu, gdy drony „nurkują”, by uderzyć w wyznaczony cel.