W rozmowie z agencją Reutera prokurator generalny Ukrainy Rusłan Krawczenko ostrzega, że działania Rosjan zwiększają ryzyko poważnej katastrofy nuklearnej.
35 rosyjskich pocisków hipersonicznych przeleciało w pobliżu ukraińskich elektrowni atomowych
Krawczenko ujawnił, że od wybuchu wojny w pobliżu elektrowni atomowej w Czarnobylu oraz Chmielnickiej Elektrowni Jądrowej przeleciało łącznie 35 pocisków hipersonicznych Kindżał. Mijały one jedną z wspomnianych elektrowni w odległości ok. 20 km. 18 tych pocisków przeleciało w odległości ok. 20 km obok obu elektrowni w czasie tego samego lotu.
Czytaj więcej
Gigantyczna betonowa arka, która przez sto lat miała chronić świat przed wydostaniem się promieniowania ze zniszczonego w 1986 r reaktora elektrown...
Na Ukrainie działają łącznie cztery elektrownie jądrowe. Największa, Zaporoska Elektrownia Jądrowa, znajduje się obecnie pod rosyjską okupacją (została zajęta w marcu 2022 roku, tuż po rozpoczęciu inwazji przez Rosjan).
Zdaniem Krawczenki działania Rosjan „nie mogą być wyjaśnione względami wojskowymi”. – Jest oczywiste, że loty nad obiektami atomowymi są przeprowadzane wyłącznie w celu zastraszenia i siania terroru – stwierdził ukraiński prokurator.
Ministerstwo Obrony Rosji nie odpowiedziało na pytania Reutera o komentarz w tej sprawie.
Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej podkreśla, że wielokrotnie alarmowała o aktywności wojskowej w pobliżu elektrowni atomowych i atakach na podstacje energetyczne zasilające systemy chłodzenia tych elektrowni. „Dyrektor generalny MAEA (Rafael) Grossi wielokrotnie wyrażał głębokie zaniepokojenie ryzykiem i zagrożeniem wynikającym z tych działań militarnych dla bezpieczeństwa nuklearnego” – czytamy w oświadczeniu MAEA.
MAEA podkreśla, że Grossi wzywał do „maksymalnej powściągliwości” w działaniach w pobliżu obiektów atomowych, by „uniknąć zagrożenia katastrofą nuklearną”.
Pociski hipesoniczne
Dwa rosyjskie Kindżały spadły w odległości 10 km od Chmielnickiej Elektrowni Jądrowej. Nie wiadomo dlaczego
Reuters przypomina, że pocisk Kindżał, poruszający się z prędkością 6 500 km na godzinę (ponad pięciokrotnie więcej niż wynosi prędkość dźwięku), przenosi ok. 500-kilogramową głowicę. Krawczenko podał, że trzy razy zdarzyło się, iż taki pocisk spadł w czasie lotu w odległości ok. 10 km od Chmielnickiej Elektrowni Jądrowej. Według ukraińskiego prokuratora nie jest jasne dlaczego doszło do tych incydentów, ale z badania znalezionych w rejonie elektrowni pocisków nie wynikało, że zostały strącone przez ukraińską obronę przeciwlotniczą.
Sarkofag elektrowni atomowej w Czarnobylu
Krawczenko ujawnił też, że od lipca 2024 roku, ukraińskie radary wykryły co najmniej 92 rosyjskie drony przelatujące w promieniu 5 km od osłony radiacyjnej (sarkofagu) elektrowni w Czarnobylu. Według niego Rosjanie wysyłają drony nad Czarnobyl, by w czasie ataków omijać tereny, w których jest duże nasycenie ukraińską obroną przeciwlotniczą. Elektrownia w Czarnobylu znajduje się mniej niż 10 km od granicy z Białorusią, ok. 100 km od Kijowa.
– Celowe przeloty (dronów) przenoszących potężne głowice nad obiektem nuklearnym są co najmniej skrajnie nieodpowiedzialne i wskazują na całkowity brak poszanowania dla bezpieczeństwa cywilów nie tylko na Ukrainie, ale też w całej Europie – stwierdził ukraiński prokurator.
W lutym 2025 roku obiekt powietrzny, zidentyfikowany przez Ukrainę jako rosyjski dron uderzeniowy, uderzył w elektrownię w Czarnobylu, uszkadzając jej osłonę radiacyjną. Kreml twierdził wówczas, że cały incydent jest ukraińską prowokacją. Krawczenko twierdzi jednak, że był to celowy atak Rosjan – na co wskazuje ostry kąt, pod którym dron miał uderzyć w osłonę ochronną. Wskazywałoby to, że w momencie uderzenia znajdował się w finalnej fazie lotu, gdy drony „nurkują”, by uderzyć w wyznaczony cel.