Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg poprosił sojuszników o podjęcie wieloletniego zobowiązania w zakresie utrzymania pomocy wojskowej dla Ukrainy.

Sojusz będzie przekazywał co roku wsparcie wojskowe warte 40 mld euro. O wsparciu na tym poziomie informowano nieoficjalnie już kilka dni temu.

Dyplomaci, którzy rozmawiali z agencją Reutera, przekazali, że państwa członkowskie nie poparły pierwotnego wniosku Stoltenberga o wieloletnie zobowiązanie, ale porozumienie zawiera postanowienie o ponownej ocenie wsparcia na przyszłych szczytach NATO.

Czytaj więcej

Operacja "Rybałka". HUR: To my zniszczyliśmy rosyjski okręt rakietowy "Sierpuchow"

NATO utrzyma wsparcie dla Ukrainy

Sojusznicy mieli podjąć decyzję o przygotowaniu raportów dotyczących wsparcia poszczególnych państw. Ma to zapewnić większą transparentność w kwestii  podziału kosztów w sojuszu.

Państwa członkowskie "będą dążyć do wypełnienia tego zobowiązania poprzez proporcjonalne wkłady" - zapisano w porozumieniu.

Zobowiązanie finansowe jest częścią szerszego pakietu dotyczącego Ukrainy, który przywódcy NATO uzgodnią podczas szczytu w Waszyngtonie w dniach 9-11 lipca.

Czytaj więcej

Orbán u Zełenskiego. Jak pogodzić stanowiska. których nie da się pogodzić?

W czerwcu sojusznicy zdecydowali, że NATO przyjmie większą rolę w koordynowaniu dostaw broni na Ukrainę, przejmując ją od Stanów Zjednoczonych w celu zabezpieczenia całego procesu. Sojusz chce w ten sposób przygotować się na możliwość powrotu do Białego Domu Donalda Trumpa.

NATO chce się przygotować na powrót Donalda Trumpa

Po inwazji Rosji na Ukrainę, Stany Zjednoczone zmobilizowały około 50 państw w ramach grupy Ramstain. Na organizowanych regularnie spotkaniach ustalane są dalsze kroki dotyczące wsparcia dla Ukrainy. 

Grupa będzie nadal istnieć jako forum polityczne kierowane przez USA, ale NATO przejmie wojskowy poziom roboczy, który koordynuje dostawy broni i szkolenia dla ukraińskich wojsk.

Czytaj więcej

Rosjanie zaatakowali lotnisko. Twierdzą, że zniszczyli myśliwce, Ukraina zaprzecza

Działanie to jest powszechnie postrzegane jako sposób na zapewnienie pewnego stopnia "odporności na Trumpa" poprzez umieszczenie koordynacji pod parasolem NATO, dając sojuszowi bardziej bezpośrednią rolę w wojnie z Rosją, jednocześnie powstrzymując się od angażowania własnych sił.

Dyplomaci przyznają jednak, że taki ruch może mieć ograniczony skutek, ponieważ Stany Zjednoczone są dominującą potęgą NATO i dostarczają Ukrainie większość uzbrojenia.

Gdyby Waszyngton chciał ograniczyć zachodnią pomoc dla Kijowa, nadal byłby w stanie to zrobić.