Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę.
W rozmowie z Wirtualną Polską generał stwierdził, że "wojna minowa" trwa szczególnie na zaporoskim odcinku frontu, gdzie ukraińskie wozy pancerne próbują sforsować pola i drogi gęsto zaminowane przez Rosjan.
Zdaniem generała Ukraińcy niepotrzebnie wysyłają o przodu czołgi torujące, które rozgarniają ziemię wraz z minami, aby umożliwić przejście pozostałym czołgom i wozom bojowym.
Czytaj więcej
Czołowe formacje ukraińskiej kontrofensywy, bataliony inżynieryjne 33. Brygady Zmechanizowanej i 47. Brygady Szturmowej, podczas ubiegłotygodnioweg...
- Jednak bez osłony stają się one łatwym celem dla rosyjskich żołnierzy uzbrojonych w środki przeciwpancerne - mówi generał.
Stopień naszpikowania terenu minami powoduje, że skuteczniejsze byłoby oczyszczanie go metodami wybuchowymi - przez wystrzelenie tzw. wydłużonych ładunków wybuchowych, które powodują eksplozje min i torują bezpieczny szlak.
Ukraińcy ponoszą więc duże straty, o czym informował kilka dni temu m.in. magazyn Forbes, pisząc o utracie połowy z posiadanych sześciu specjalistycznych fińskich czołgach szturmowych - leopardach 2R.
Najtrudniejsze czeka ich później
Innym problemem Ukraińców w trwającej ofensywie jest zdaniem generała brak przewagi w powietrzu, co sprawia, że rosyjskie lotnictwo może atakować kolumny ukraińskich wozów.
Generał uważa też, że Ukraińcy nie dotarli jeszcze do głównych linii rosyjskiej obrony, ofensywa wbrew oczekiwaniom - także Zachodu - postępuje wolno, i "najtrudniejsze czeka ich później".
Skrzypczak zauważa też, że straty w ukraińskim sprzęcie są także przyczyną innego problemu. Choć z uszkodzonego miną czy ostrzałem leoparda załoga jest w stanie się ewakuować, to część żołnierzy będzie ranna, a u części to, czego byli świadkami, spowoduje traumę.
- Ci żołnierze nie wskoczą zaraz do nowego czołgu, aby wrócić na front - uważa generał.
Ocenia też, że bitwa na Zaporożu może być tylko "przygotowaniem, kierunkiem mylącym przed głównym uderzeniem".