Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 461

Założyciel Grupy Wagnera odniósł się do porannego ataku dronów na Moskwę, w czasie którego uszkodzone miały zostać co najmniej dwa budynki mieszkalne. Resort obrony Rosji informuje o strąceniu ośmiu dronów, ale niektóre rosyjskie media pisały o ataku nawet 25 takich maszyn.

W Moskwie i w obwodzie moskiewskim aktywna była obrona przeciwlotnicza - drony strącały m.in. zestawy przeciwlotnicze Pancyr-S.

Z dwóch uszkodzonych budynków w Moskwie ewakuowano mieszkańców.

Czytaj więcej

Atak dronów na Moskwę. Na co muszą szykować się Rosjanie? Pieskow nie odpowiada

Prigożyn zadeklarował w nagraniu umieszczonym na swoim kanale w serwisie Telegram, że wie o atakach i jest nimi zaniepokojony.

- Jako osoba, która coś rozumie, mogę wam powiedzieć, że już wiele lat temu trzeba było zająć się tymi programami (dronowymi) - teraz jesteśmy lata za naszymi przeciwnikami, może dekady - powiedział twórca Grupy Wagnera w odpowiedzi na pytanie dziennikarza. 

Założyciel Grupy Wagnera oskarżył resort obrony Rosji o to, że ten "nie robi absolutnie niczego", by nadążyć za rozwojem technologii dronów.

- Odnośnie dronów, które latają nad Moskwą i w Moskwie - wy śmierdzące zwierzęta, co wy robicie? Jesteście świniami! Ruszcie wasze d... z waszych biur, powierzono wam zadanie ochrony tego kraju - mówił Prigożyn.

- Jesteście Ministerstwem Obrony. Nie zrobiliście nic, żeby temu przeciwdziałać - kontynuował dodając, że ostrzegał przed zagrożeniem w postaci ataku dronów wiele razy, ale władze nie zrobiły nic, by zareagować na te ostrzeżenia.

- Dlaczego, do cholery, pozwalacie, by te drony uderzały w Moskwę? Niech wasze domy spłoną - dodał.

Tymczasem rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow, komentując atak stwierdził, że "wszystko zadziałało właściwie", a obrona powietrzna dobrze się spisała.

Pieskow mówił też, że Putin nie zamierza wystąpić z orędziem do Rosjan, ponieważ mieszkańcom Moskwy "nic nie zagraża".

Kreml twierdzi, że atak na Moskwę był odwetem za niedzielny atak na jedno z centrum decyzyjnych na Ukrainie. Ukraina zaprzecza jednak bezpośredniemu udziałowi w tym ataku.