Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 425

Trwająca od wielu miesięcy bitwa o Bachmut, niewielkie miasto w obwodzie donieckim (przed wojną zamieszkiwało je ok. 70 tysięcy osób), jest najbardziej krwawą bitwą piechoty w Europie od zakończenia II wojny światowej. Bachmut został całkowicie zniszczony w wyniku toczących się nim walk i intensywnego rosyjskiego ostrzału, ale Rosjanom nadal nie udało się zająć całej zachodniej części miasta.

Zełenski: Ukraina nie może oddać Bachmutu

Zajęcie Bachmutu umożliwiłoby Rosjanom rozwinięcie ofensywy w kierunku położonych dalej na zachodzie miast w obwodzie donieckim - Słowiańska i Kramatorska.

Czytaj więcej

Jak komendant z Kaliningradu terroryzował okupowane miasto w obwodzie charkowskim

W niedzielę rosyjski resort obrony informował o postępach ofensywy w Bachmucie (który Rosjanie nazywają Artiomowskiem) i zajęciu dwóch bloków w zachodniej części miasta.

Tymczasem dowódca wojsk lądowych Ukrainy, Ołeksandr Syrski zamieścił na swoim kanale w serwisie Telegram zdjęcie, na którym pochyla się nad mapą z trzema innymi mężczyznami w mundurach z opisem "front w Bachmucie, nasza obrona trwa".

"Uderzamy wroga, często niespodziewanie dla niego i utrzymujemy strategiczne linie (obronne)" - podkreślił Syrski.

Ukraińcy zdecydowali się bronić Bachmutu do momentu, gdy nie będzie to grozić okrążeniem wojsk broniących miasta.

Jewgienij Prigożyn, twórca Grupy Wagnera, która odgrywa kluczową rolę w walkach o Bachmut, przekonywał, że Rosjanie kontrolują ponad 80 proc. Bachmutu. Kijów jednak regularnie zaprzecza pogłoskom o rychłym wycofaniu się z Bachmutu.

- Nie możemy oddać Bachmutu, ponieważ to umożliwi rozszerzenie frontu i da armii rosyjskie i Grupie Wagnera szanse na zajęcie większych połaci naszej ziemi - powiedział prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski, w rozmowie z telewizją Al Arabiya.

Czy Ukraińcy utworzyli przyczółek na wschodnim brzegu Dniepru?

Tymczasem władze okupowanej przez Rosjan części obwodu chersońskiego zaprzeczyły doniesieniom think tanku z USA o zajęciu przyczółka na wschodnim brzegu Dniepru.

"Nie ma wrogiego przyczółka na lewym (wschodnim) brzegu Dniepru... nasza armia całkowicie kontroluje ten teren" - napisał Władimir Saldo, szef władz okupacyjnych, na swoim kanale w serwisie Telegram. Wcześniej Instytut Studiów nad Wojną, think tank z USA, cytując rosyjskich blogerów wojskowych podał, że Ukraińcy utworzyli przyczółek na wschodnim brzegu Dniepru, choć zaznaczył, że nie jest jasne jakie są zamiary ukraińskiej armii z tym związane.

Natalia Humeniuk, rzeczniczka południowego zgrupowania ukraińskich sił nie zaprzeczyła, ani nie potwierdziła doniesień think tanku. Stwierdziła jedynie, że "w reakcji na te doniesienia wróg znacząco zintensyfikował ataki na przeciwny brzeg (Dniepru)".