Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 406

Łuczin, rosyjski bloger wojskowy, przyjaciel Tatarskiego, który zginął w eksplozji w kawiarni w Petersburgu, zbierał pieniądze i kupował cywilne drony, które następnie przekazywał rosyjskiej armii.

Na jego konto - jak się okazuje - włamali się ukraińscy hakerzy, którzy dzięki temu mogli wydać pieniądze, zebrane przez Łuczina, na seks-zabawki zamiast na drony.

"Jest zbrodniarzem wojennym, blogerem, ochotnikiem, a teraz posiadaczem sztucznych penisów" - napisali hakerzy w wydanym oświadczeniu, publikując kadry z konta Łuczina w AliExpressie. Ukraińcy twierdzą, że wydali 25 tys. dolarów na seks-zabawki z konta Łuczina.

Czytaj więcej

Rosyjska agencja RIA: Polski dron rozbił się w pobliżu elektrowni w Zaporożu

Ukraińcy dodają, że Łuczin jest obecnie właścicielem "wyjątkowej" kolekcji "penisów" wartą 25 tys. dolarów, które Łuczin "planował wydać na drony dla rosyjskiej armii".

"Teraz, zamiast dronów, będzie musiał wysłać ciężarówki pełne wibratorów, (...) i innych cennych przedmiotów dla Rosjan".

Łuczin zapowiada, że otworzy w Rosji seks-shop

Łuczin potwierdził, że jego konto e-mail i konto w AliExpressie zostało zhakowane przez Ukraińców, ale twierdzi, iż udało mu się odzyskać pieniądze, oprócz 17 tys. rubli (195 dolarów) za seks-zabawki, które zostały już dostarczone. Łuczin oświadczył też, że jest "smutne", iż nie ma "wystarczająco dużo Kalibrów", by uderzyć w hakerów. 

Tymczasem Ukraińcy odpowiadają, że Łuczin kłamie na temat zwróconych pieniędzy.

Łuczin zamieścił też drugi wpis na Telegramie, w którym zapowiada, że otworzy w Rosji seks-shop i kupi dzięki temu jeszcze więcej dronów niż planował.