Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę. Wołodymyr Zełenski zapowiada wyzwolenie "każdego miasta i każdej wsi na Ukr...
Vojtěch Freser, przedstawiciel firmy Inflatech, mówił czeskim mediom, że firma może wyprodukować do 35 imitacji zestawów uzbrojenia miesięcznie. Celem rozmieszczania takich "wabików" na Ukrainie jest wyczerpywanie zasobów amunicji przez Rosjan, którzy ostrzeliwują dmuchane makiety broni zamiast strzelać do prawdziwych zestawów HIMARS.
Imitacje swoich zestawów uzbrojenia umieszcza na polu walki również Rosja. Ukraińska armia kpiła z Rosjan, że z używanych przez nich makiet uzbrojenia uchodzi powietrze.
Czytaj więcej
Rosyjski sąd skazał założyciela opozycyjnego kanału w serwisie Telegram, oskarżając go o rozpowszechnianie dezinformacji na temat sił zbrojnych.
Inflatech podaje, że ich imitacje uzbrojenia to nie tylko "HIMARS-y", ale też imitacje np. Abramsów czy myśliwców.
- Bez lornetki, z odległości 150-200 metrów nie sposób powiedzieć czy mamy do czynienia z prawdziwą bronią czy imitacją - twierdzi Fresser.
Koszt takiego "nadmuchanego" HIMARS-a to - jak podaje firma - kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Co ważne imitacja emituje ciepło, dzięki czemu może zmylić pociski szukające źródeł ciepła na polu walki.
- Oczywiście wolałbym produkować zabawki dla dzieci. Ale najpierw, muszę im zapewnić bezpieczniejszy świat - mówi Fresser.
Rosja wielokrotnie informowała o niszczeniu przekazanych Rosji przez USA zestawów HIMARS na Ukrainie - ani Ukraina, ani USA ani razu nie potwierdziły tych doniesień.