Prorosyjscy blogerzy poinformowali, że egzekucja przeprowadzona na Jewgieniju Nużnym była zemstą za jego rzekomą zdradę.

55-letni były osadzony w więzieniu o zaostrzonym rygorze, gdzie odbywał karę za zabójstwo, dołączył do Grupy Wagnera. Nużyn miał do odbycia jeszcze 10 lat więzienia, ale dzięki wysłaniu na front miał odzyskać wolność.

Po ucieczce na stronę ukraińską, Rosjanin udzielił wywiadu korespondentowi Polsat News na Ukrainie Mateuszowi Lachowskiemu. 

W nagraniu z jego egzekucji mówi, że we wrześniu zmienił stronę, aby "walczyć przeciwko Rosjanom".

Powiedział, że został uprowadzony w Kijowie 11 października i znalazł się w piwnicy. - Zostałem uderzony w głowę, straciłem przytomność i znalazłem się w tej piwnicy. Powiedzieli mi, że mam być sądzony - mówi. W tym momencie niezidentyfikowany mężczyzna rozbija mu młotem bok głowy i szyję.

Nużyn upada na podłogę, a napastnik zadaje mu kolejny cios w głowę.

O sprawę skomentowano rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa. Odpowiedział, że nie wie, czy zdarzenie rzeczywiście miało miejsce.

- Nie ma żadnego komentarza. Nie wiemy, co to jest, w jakim stopniu odpowiada rzeczywistości. To nie nasza sprawa - powiedział Pieskow.

W listopadzie 2019 roku Pieskow został poproszony o komentarz do filmu z brutalną egzekucją syryjskiego żołnierza przez bojowników Grupy Wagnera. Wówczas powiedział, że obejrzał film i był zszokowany.

- Nie wiem na ile uzasadnione są wnioski, które są wyciągane, różnego rodzaju próby identyfikacji osób. W każdym razie mogę powiedzieć, że nie mamy żadnych informacji i nie mamy nic wspólnego z tymi osobami - przekonywał.