W związku ze skierowaniem na front poborowych ok. 12 oficerów zostało pociągniętych do odpowiedzialności - poinformował Jegijew.

- Zgodnie z danymi pozyskanymi w ramach nadzoru nad Zachodnim Okręgiem Wojskowym okazało się, że ok. 600 poborowych było zaangażowanych w specjalną operację wojskową, wszyscy z nich wrócili (do koszar - red.) tak szybko, jak było to możliwe - powiedział Jegijew występując na forum Rady Federacji (izba wyższa rosyjskiego parlamentu).

12

Tylu oficerów miało zostać pociągniętych do odpowiedzialności w związku z obecnością poborowych na froncie

Przedstawiciel prokuratury wojskowej zapewnił, że sięgnięto po "środki dyscyplinarne" wobec wszystkich odpowiedzialnych za sytuację, w której na front trafiali żołnierze z poboru. Miały zapaść nawet decyzje o "zwolnieniu ze służby wojskowej odpowiedzialnych za te naruszenia".

2 marca rosyjski resort obrony zapewnił, że poborowi nie biorą udziału w działaniach zbrojnych na Ukrainie.

8 marca taką samą deklarację złożył Władimir Putin.

Czytaj więcej

Fińscy parlamentarzyści chcą budowy ogrodzenia na granicy z Rosją

Jednak 9 marca rzecznik resortu obrony Rosji, gen. Igor Konaszenkow powiedział, że "niestety odkryto kilka przypadków obecności poborowych w jednostkach Rosyjskich Sił Zbrojnych biorących udział w specjalnej operacji wojskowej na Ukrainie".

- Praktycznie wszyscy tacy żołnierze zostali wycofani na terytorium Rosji - dodał. Przyznał też, że pewna liczba poborowych dostała się do ukraińskiej niewoli.