Milicjant z Donieckiej Republiki Ludowej mówi swojemu rozmówcy, rosyjskiemu żołnierzowi, o protestach, które wybuchły w 115. batalionie milicji Donieckiej Republiki Ludowej.

- Wydano rozkaz, aby zwolnić ze służby studentów. Ich matki i przyjaciele przyszli i zorganizowali protest - mówi dodając, że protestujący mówili o "nielegalnej mobilizacji" i o "złoczyńcach, którzy zabierają ich dzieci".

Członek milicji mówi też, że zmobilizowanych w Donieckiej Republice Ludowej mężczyzn poinformowano, że "nie są rezerwistami", lecz "ochotnikami". "Każdy, kto się tu pojawił jest ochotnikiem" - mieli usłyszeć.

Rozmówca członka milicji z Doniecka odpowiada, że wiele osób w Rosji też nie chce brać udziału w wojnie. - Również mamy mnóstwo takich tu, na lotnisku, z samookaleczeniami i urazami. Tu też nikt nie chce tam (na Ukrainę - red.) jechać - mówi rosyjski żołnierz.

Czytaj więcej

Kreml o dostawie zestawów rakietowych Ukrainie: Walka do ostatniego Ukraińca

Wcześniej wiceszefowa resortu obrony Rosji, Hanna Malyar mówiła, że morale mężczyzn wcielonych do jednostek najeźdźców na okupowanych częściach obwodu ługańskiego i donieckiego jest jeszcze niższe, niż wśród rosyjskich żołnierzy.