- Problemem jest to, że prezydent Republiki Federalnej Niemiec nie został zaproszony - powiedział Scholz.

Prezydent Steinmeier planował udać się do Kijowa wraz z głowami państw Polski, Łotwy, Estonii i Litwy w połowie kwietnia, ale nie był mile widziany, dlatego odwołał swoją podróż.

Decyzja Kijowa jest następstwem nieustannej krytyki relacji Steinmeiera z Rosją i nieuwzględnienia przez niego w czasie pełnienia funkcji ministra spraw zagranicznych ostrzeżeń wschodnioeuropejskich sąsiadów przed groźbą rosyjskiej agresji.

Czytaj więcej

Scholz: Nie wycofamy sankcji, dopóki Rosja nie podpisze porozumienia z Ukrainą

Scholz również mierzy się z krytyką w związku z trwającymi tygodniami wątpliwościami w sprawie dostaw ciężkiej broni na Ukrainę. Skrytykowana została również jego odmowa wprowadzenia embarga na import rosyjskiej energii.

Scholz zasugerował, że ukraińskie władze powinny pójść na ustępstwa wobec Steinmeiera, mówiąc, że "Ukraina musi wnieść swój wkład w rozmowy z prezydentem".

Podczas środowej wizyty w Bukareszcie Steinmeier potwierdził poparcie swojego kraju dla Ukrainy i powiedział, że chce je wyrazić "w rozmowach z ukraińskim odpowiednikiem, jeśli to możliwe".

Lider niemieckiej opozycji Friedrich Merz wrócił w środę z Kijowa, gdzie przeprowadził rozmowy z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim i merem Kijowa Witalijem Kliczko.

W wywiadzie dla ZDF, Merz powiedział, że był naocznym świadkiem "całkowicie bezsensownego zniszczenia" Ukrainy przez siły rosyjskie i wezwał Scholza do odbycia podobnej podróży.