Aleksiej Nawalny zaapelował do Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej, aby za pomocą płatnych ogłoszeń informowano Rosjan o rzeczywistym przebiegu wojny w Ukrainie.

Nawalny nie ma bezpośredniego dostępu do swoich profili w mediach społecznościowych, ale publikuje na nich swoje apele za pośrednictwem prawników i współpracowników.

Opozycjonista uważa, że "specjalna operacja wojskowa", jak inwazja jest nazywana w Rosji, wcale nie jest popierana przez tak wysoki odsetek Rosjan, jak przedstawia to władza poprzez sondaże. "O jakim rzetelnym badaniu mowa, gdy odpowiedź "Nie" na pytanie "Czy popierasz wojnę w Ukrainie", skutkuje 15 latami więzienia?" - pyta Nawalny.

Zauważa też, że władza w ciągu półtora miesiąca zamknęła wszystkie niezależne media, w tym nawet te całkiem "ostrożne".

"Czy byłoby to konieczne, gdyby wojna z Ukrainą rzeczywiście miała takie poparcie?" - pyta więzień Kremla.

Przyznaje jednak, że "całodobowa propaganda Goebbelsowska na wszystkich kanałach (Putin wydaje ponad 110 miliardów rubli rocznie na propagandę z samego budżetu, a oligarchowie się dokładają), zamykanie niezależnych mediów i blokowanie stron internetowych powoli wykonują swoją pracę".

Czytaj więcej

Ukraina: Brakuje chętnych do kolaboracji z Rosją

Nawalny zauważa, że głównym propagandzistą nie jest telewizja, ale rosyjski gigant IT Jandex i wyszukiwarka o tej samej nazwie - "Wiadomości z ich strony głównej (pełnej bezwstydnych kłamstw) są głównym źródłem informacji dla 41 proc.  populacji" - pisze Nawalny. I cytuje: "Wieśniacy rzucają się ze łzami na szyje naszych żołnierzy. Wszystkie ofiary cywilne to wina bezwzględnych nazistów i wspierającego ich Zachodu. Potrzebujemy tego zwycięstwa, aby ocalić więcej cywilów i zapobiec III wojnie światowej".

Dlatego, pisze Nawalny, Unia Europejska i Stany Zjednoczone powinny za pomocą reklam w mediach społecznościowych "zgnieść" kremlowską propagandę.

Nawet jeśli takie reklamy byłyby kupowane za pełną cenę komercyjną, ich koszt będzie śmieszny w porównaniu z ceną tej wojny - uważa opozycjonista. Jest też zdania, że byłaby to możliwość radykalnego poszerzenia grona odbiorców poprzez bezpośrednią i dobrze ukierunkowaną reklamę, z uwzględnieniem wszystkich możliwości Google'a i Facebooka (Mety).

Czytaj więcej

Holland: Putinowska propaganda to swoista Mein Kampf

Nawalny wylicza, że wystrzelenie jednego pocisku rakietowego Javelin kosztuje 230 tys. dolarów. "Za te same pieniądze otrzymalibyśmy 200 milionów wyświetleń reklam w różnych formatach i przynajmniej 300 000 kliknięć w linki lub przynajmniej 8 milionów wyświetleń filmu z prawdą o tym, co dzieje się na Ukrainie" - pisze.

"200 milionów wyświetleń dziennie. O potwornych realnych stratach wojska. O jachtach i pałacach tych, którzy wysyłają żołnierzy na rzeź. O masakrze cywilów. O tym, że Ukraina nie jest naszym wrogiem. O rosnących cenach, ubóstwie i sankcjach" - pisze Nawalny. "Powinna to być bezprecedensowa wielka ogólnorosyjska kampania reklamowa. Jak w prawdziwych wyborach. Nasz kandydat Pokój kontra kandydująca wojna Putina. A Pokój musi zwyciężyć. Nie możemy pozwolić na inny wynik".