W poniedziałek wieczorem pułk Azow, broniący Mariupola i zakładów metalurgicznych Azowstal, poinformował o użyciu przez Rosjan "substancji chemicznej nieznanego pochodzenia".

Substancja miała być zrzucona przy pomocy dronów.

Dowódca pułku, Andrij Biłecki, przekazał, że atak spowodował obrażenia u trzech żołnierzy, ale ocenił go jako "nieudany".

Czytaj więcej

Dowódca pułku Azow: Tchórzostwo albo cynizm

Ani władze Ukrainy, ani miasta Mariupol jak dotąd nie potwierdziły ataku bronią chemiczną.

Do informacji o jego możliwym przeprowadzeniu odniosła się szefowa brytyjskiej dyplomacji, Liz Truss.

Napisała w mediach społecznościowych, że podjęte zostały pilne działania mające na celu weryfikację doniesień o zastosowaniu broni chemicznej przez Rosjan.

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów

"Każde użycie takiej broni byłoby bezduszną eskalacją tego konfliktu; pociągniemy do odpowiedzialności Putina i jego reżim" - napisała Liz Truss.