Reuters wylicza, ze większość uchodźców dotarło na granice Ukrainy z Polską, Słowacją, Rumunią i Węgrami (uchodźcy napływają też do Mołdawii - red.), co stwarza dużą presję na kraje położone we wschodniej części UE, które obecnie starają się znaleźć schronienie dla uciekających przed wojną. 

Następnie Reuters cytuje szefa MSW Czech, Vita Rakusana, który w niedzielę mówił, że rząd Czech będzie musiał przedłużyć stan wyjątkowy, aby poradzić sobie z napływem uchodźców przybywających do Czech głównie przez Słowację i dodał, że władze starają się relokować nowo przybyłych do miast innych niż Praga.

Nie wiemy ilu uchodźców przybędzie

Monika Beuth-Lutyk, rzeczniczka prezydenta Warszawy Rafala Trzaskowskiego

- Czechy balansują na granicy możliwości zapewniania odpowiednich warunków życia (uchodźcom - red.) - powiedział Rakusan w czasie telewizyjnej debaty. - Mieszkanie w halach sportowych, spanie w śpiworach lub na kempingach to nie są dobre warunki - dodał.

Czeski parlament - jak odnotowuje Reuters - przyjął już przepisy, które ułatwią uchodźcom z Ukrainy dostęp do rynku pracy, systemu ochrony zdrowia i pozwolą szkołom zwiększyć liczebność uczniów w klasach.

Czytaj więcej

Biały Dom: Joe Biden przyjedzie do Warszawy

Następnie Reuters pisze o sytuacji w Polsce, do której przybyło ponad 2 mln uchodźców z Ukrainy. Agencja odnotowuje, że Ukraińcy od soboty ustawiają się w kolejkach przed Stadionem Narodowym, gdzie nadawane są im numery PESEL.

Reuters odnotowuje, że w związku z napływem uchodźców populacja Warszawy zwiększyła się o ok. 17 proc.

- Nie wiemy ilu uchodźców przybędzie - mówi rzeczniczka prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, Monika Beuth-Lutyk. - Zrobiliśmy wszystko co możemy, teraz ruch należy do rządu, który musi stworzyć system (przyjmowania uchodźców - red.) i zbudować ośrodki dla uchodźców - dodaje.