W środę rzeczniczka MSZ Rosji, Maria Zacharowa, nie przedstawiając dowodów, oskarżyła Ukrainę o to, że na jej terytorium działały laboratoria produkujące broń biologiczną i chemiczną. Laboratoria miały działać przy współpracy z USA. Zacharowa domagała się wyjaśnień od USA w tej sprawie.

Rzeczniczka Białego Domu, Jen Psaki, nazwała te oskarżenia "niedorzecznymi" i ostrzegła, że może to być element próby stworzenia przez Rosję uzasadnienia do użycia przez Moskwę tego rodzaju broni masowego rażenia przeciw Ukrainie.

Psaki napisała na Twitterze, że oskarżenia o produkcję broni biologicznej i chemicznej na Ukrainie są elementem "próby usprawiedliwienia dokonanego z premedytacją, niesprowokowanego i nieuzasadnionego ataku na Ukrainę". 

"Teraz, kiedy Rosja sformułowała te fałszywe oskarżenia, a Chiny zdają się wspierać tę propagandę, powinniśmy wszyscy obserwować czy Rosja nie użyje broni chemiczne i biologicznej na Ukrainie, albo czy nie stworzy fałszywego pretekstu do użycia tych broni" - dodała Psaki.

Czytaj więcej

Rosjanie mogli celowo zbombardować szpital w Mariupolu. Zacharowa mówiła o stanowiskach bojowych

Jeszcze przed inwazją USA ostrzegały, że Rosja może wykreować pretekst uzasadniający jej inwazję na Ukrainę.

Rzecznik Pentagonu, John Kirby, nazwał oskarżenia Rosji "stekiem bzdur".

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów

W przeszłości Rosja była wielokrotnie oskarżania o używanie broni chemicznej do przeprowadzania ataków na przeciwników Władimira Putina - z użyciem tego rodzaju broni otruty miał zostać m.in. opozycjonista Aleksiej Nawalny i Siergiej Skripal, były funkcjonariusz GRU, przebywający obecnie w Wielkiej Brytanii.