W niedzielę talibowie wkroczyli do Kabulu, tym samym odzyskując kontrolę nad krajem po 20 latach. Przedstawiciele Talibanu deklarowali, że umożliwią działanie wolnych mediów oraz zezwolą na pracę kobiet - zakazaną w czasie ich rządów w latach 1996-2001.

Niektórzy afgańscy dziennikarze donoszą jednak, że zostali pobici, a do ich domów wkroczyli talibowie.

Czytaj także:
Szef BBN: To, co się stało w Afganistanie, to klęska

Deutsche Welle podało, że talibowie chodząc od domu do domu poszukiwali dziennikarza stacji, który teraz pracuje w Niemczech.

Z rąk talibów zginął członek rodziny współpracownika DW, a drugi został ciężko ranny. Pozostali krewni dziennikarza zdołali uciec - podało Deutsche Welle.

- Zabójstwo członka bliskiej rodziny jednego z naszych redaktorów przez Taliban to niewyobrażalna tragedia i dowód, w jak wielkim niebezpieczeństwie znajdują się wszyscy nasi pracownicy i ich rodziny w Afganistanie - oświadczył dyrektor generalny DW Peter Limbourg, wzywając rząd w Berlinie do podjęcia działań.

- Widać, że talibowie prowadzą zorganizowane poszukiwania dziennikarzy, tak w Kabulu, jak i na prowincji. Kończy nam się czas! - dodał, odnosząc się do prób opuszczenia kraju przez tysiące Afgańczyków, w tym osób, które współpracowały z zachodnimi wojskami lub mediami.

Niemiecki nadawca przekazał, że talibowie weszli do domów co najmniej trzech dziennikarzy DW.