Reklama

Szczepłek: Jeszcze nie wieczór

W listopadzie, wspominając zmarłych, zapominamy o żywych.

Publikacja: 06.11.2014 15:05

Szczepłek: Jeszcze nie wieczór

Foto: Fotorzepa/Waldemar Kompała

Przed kilkoma laty Jacek Bławut nakręcił niezwykle ciepły i wzruszający film, którego akcja toczy się w Domu Artystów Weteranów w Skolimowie. Starzy aktorzy zagrali tam samych siebie. Dla kilkorga była to ostatnia rola. Ich monotonne życie zmienił nagle grany przez Jana Nowickiego aktor nieco młodszego pokolenia, który postanowił wystawić z ich udziałem „Fausta". Palce lizać. A zjawiskowa Sonia Bohosiewicz może powiedzieć, że tańczyła z Witoldem Grucą, którego już nie ma, a który był w swoim czasie najsłynniejszym tancerzem baletu w Polsce.

Sam łapię się na tym, że mówiąc o znanych zmarłych z mojego środowiska sportowo-dziennikarskiego, karmię własną próżność. W Polsce znałem wszystkich żyjących i działających jeszcze w drugiej połowie XX wieku, choć czasami była to znajomość taka jak Antoniego Słonimskiego z Bolesławem Prusem. Słynny pisarz przyszedł kiedyś do Słonimskich oddać pożyczoną książkę. Ojca jednak nie zastał, podał ją więc małemu Antoniemu ze słowami: „Niech kawaler odda to panu doktorowi". I to była cała rozmowa.

W moim przypadku tak mniej więcej wyglądała konwersacja z najwszechstronniejszym polskim sportowcem Wacławem Kucharem. ?Na stadionie Legii miał on stałe miejsce na skraju trybuny honorowej, obok którego przechodziliśmy na ławki prasowe. Kłanialiśmy się, a „Profesor" raz na jakiś czas podawał komuś z nas rękę. I ja takiego zaszczytu dostąpiłem, co nie ośmieliło mnie na tyle, aby umówić się z nim na dłuższą rozmowę. W końcu byłem niewiele starszy od młodego Słonimskiego.

Mam więcej tego rodzaju wyrzutów sumienia. W latach 70., kiedy już pracowałem w redakcji, zrobiłem sobie listę historycznych postaci polskiego sportu okresu przedwojennego, z którymi miałem się umówić na rozmowy.  Zwlekałem z tym, aż większość przeniosła się na tamten świat. Zresztą, kiedy sobie pomyślę, jak mało wtedy wiedziałem, przypuszczam, że dziś bym się tych wywiadów wstydził.

Nadrobić tych strat już się nie da, ale wyciągam wnioski. W ciągu 12 miesięcy, jakie upłynęły od Wszystkich Świętych 2013, odeszło kilku znanych sportowców, którzy dożyli pięknego wieku: Alfredo di Stefano, Eusebio, Gerard Cieślik, Kazimierz Trampisz, Gyula Grosics. Rozmawiałem ze wszystkimi, dowiadując się czasami o sprawach, których nie znalazłem w książkach.

Reklama
Reklama

Mój nauczyciel z tygodnika „Piłka Nożna" redaktor Jerzy Lechowski kończy właśnie 85 lat i zaprosił mnie z tej okazji na wódkę. Znowu dowiem się czegoś nowego o polskiej piłce lat 50. Jeszcze nie wieczór.

Komentarze
Estera Flieger: MAGA dyletant. Nie jesteśmy skazani na tzw. realizm
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Port Haller – wielki projekt PiS czy próba patriotycznego szantażu?
Komentarze
Rusłan Szoszyn: Kto nie chce pokoju w Ukrainie? Donald Trump puka do złych drzwi
Komentarze
Jędrzej Bielecki: USA chcą Grenlandii. Polsce zaczyna być nie po drodze z Donaldem Trumpem
Komentarze
Bogusław Chrabota: Zbigniew Ziobro rozpętuje z Węgier polską wojnę domową
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama