To był wieloletni proceder ustawiania przetargów informatycznych w kluczowych instytucjach publicznych, z MSW, MSZ oraz Komendą Główną Policji na czele. Duże zagraniczne koncerny podzieliły się rynkiem w Polsce, wręczając pracownikom resortów milionowe łapówki w gotówce (plus drogie prezenty) i finansując ich zagraniczne podróże.
Dyskutowaliśmy także o karze, jaką amerykański Departament Sprawiedliwości oraz tamtejsza Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) nałożyły na koncerny z USA, które korumpowały polskich urzędników. Mój rozmówca logicznie skonstatował: „Amerykański podatnik zarobił na tym, że polski podatnik był okradany".
Rzeczywiście, amerykańskie przepisy dają tamtejszym władzom prawo surowego karania swych koncernów za to, że dopuszczają się korupcji za granicą. Tyle że w ten sposób na korupcji amerykańskich firm tracą takie kraje jak Polska, a zarabia budżet USA. Zatem z jednej strony bardzo dobrze, że – jak ujawniamy w „Rzeczpospolitej" – polskie państwo symbolicznie obłożyło tę korupcję podatkiem. Nasz fiskus nie pozwolił, aby 15 mln dolarów kary, którą zaangażowany w korupcję koncern Hewlett-Packard Polska ma zapłacić w USA, zostało w naszym kraju rozliczone jako koszt uzyskania przychodu. Gdyby do tego doszło, to karą za korupcję firma zmniejszyłaby sobie należny w Polsce podatek.
Z drugiej jednak strony, lepiej, by w przyszłości skorumpowane firmy zostawiały więcej grosza polskiemu podatnikowi, którego okradały.
I jest na to sposób, o którym opowiedział mi ów rozmówca z ABW. Otóż rok temu agenci tej służby ujawnili zmowę firm, które opanowały zamówienia na dostawy elementów infrastruktury kolejowej dla PKP. Oprócz skierowania sprawy do prokuratury ABW zgłosiła tę zmowę także do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. UOKiK ma instrumenty, by dotkliwie finansowo karać firmy zaangażowane w ustawiane przetargi – wystarczy częściej po nie sięgać. To i skuteczniejsze, i bardziej opłacalne. Tym bardziej że nie wszystkie firmy rozdające w Polsce łapówki pochodzą z USA.