Dla Koalicji Obywatelskiej zabójcze politycznie jest nieodparte wrażenie, że za wszystkim co działo się w Szpitalu Południowym stała sieć partyjnych zależności sprawiająca, iż pośród równych obywateli równiejsi byli ci z legitymacją Koalicji Obywatelskiej. I to niezależnie od tego, czy mówimy o młodym, ambitnym lekarzu-radnym, który bez specjalizacji nie tylko rządził na SOR stołecznego szpitala i dzielił (przede wszystkim miejsca w „saloniku VIP”), czy też o jego krewnych i znajomych z kręgu Koalicji Obywatelskiej, którzy mogli liczyć na ochronę zdrowia w wydaniu takim, jakie politycy przedstawiają w kampanii wyborczej, a nie tym, które otrzymujemy po wyborach.