Nie możemy zapomnieć o naszej historii, porzucić pamięci, oddać godności naszych ofiar. Tak rozumiemy obowiązek wobec tych, którzy nie mogą już mówić własnym głosem – mówił w piątkowym orędziu prezydent Karol Nawrocki, ogłaszając decyzję w sprawie Orderu Orła Białego Wołodymyra Zełenskiego. Sęk w tym, że nie ma logicznego związku między – często trafnymi argumentami historycznymi – którymi posługiwał się prezydent Polski a decyzją o odebraniu Orderu ukraińskiemu przywódcy.

Decyzja Nawrockiego oddali nas od porozumienia z Ukrainą w sprawie upamiętnienia ofiar zbrodni UPA

Przede wszystkim decyzja Nawrockiego w żaden sposób nie przybliży nas do upamiętnienia ofiar zbrodni UPA. Tak, Zełenski, nadając jednostce wojskowej miano „Bohaterów UPA” wyrządził relacjom polsko-ukraińskim wielką krzywdę. Polska powinna protestować i dawać temu wyraz. Ale decyzja Nawrockiego, będąca ciosem w samego prezydenta Ukrainy, prowadzi wyłącznie do eskalacji sporu. I oddala nas od godnego pochowania ofiar ludobójstwa przez UPA. Tuż po ogłoszeniu decyzji przez Nawrockiego Order Zasługi Rzeczpospolitej Polskiej zwrócił minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha. Czyli stało się dokładnie tak, jak pisałem kilka dni temu – spór eskaluje i zamiast zareagować w sposób, który skłoniłby Ukraińców do refleksji nad ludobójstwem na Wołyniu, prezydent postanowił dać satysfakcję wyborcom coraz bardziej niechętnym Ukraińcom, ale w żaden sposób nie rozwiąże problemu ekshumacji i pochówków. Zdziwiłbym się, gdyby po decyzji Nawrockiego i wzajemnym oddawaniu orderów prace poszukiwawcze, ekshumacyjne i upamiętniające na Wołyniu ruszyły z kopyta. Spodziewam się, że konflikt zamrozi możliwości działania polskich historyków na miejscach masowych mordów na polskich cywilach dokonywanych przez UPA.

Czytaj więcej

Zełenski traci Order Orła Białego. Nawrocki powinien posłuchać sam siebie

Polityków rozliczamy nie z gestów i symboli, ale z efektów. Jeśli prace na rzecz upamiętnienia ofiar UPA staną, będzie temu winien Karol Nawrocki. W tym sensie sam sprzeniewierzy się temu, co mówił, uzasadniając decyzję w sprawie odebrania Orderu Zełenskiemu: – Pamięć o ofiarach jest moralnym obowiązkiem państwa polskiego.

Dziś jesteśmy dalej od możliwości kultywowania tej pamięci.

Nawrocki karze Zełenskiego po spektakularnym ataku na Moskwę – tak to zostanie odebrane na zewnątrz

Ale decyzja ma też istotny kontekst międzynarodowy. Nawrocki wybrał najgorszy możliwy moment na ogłoszenie swojej decyzji. W tym tygodniu Rosjanie wysłali swoje rakiety na święte miejsce prawosławia – Ławrę Peczerską w Kijowie. W odpowiedzi Ukraina przeprowadziła absolutnie brawurowy atak na Moskwę, atakując ją 200 dronami, niszcząc ważne rafinerie, zasnuwając rosyjską stolicę kłębami dymu i doprowadzając do paraliżu łańcuch dostaw paliwa do tego miasta. Reakcją polskiego prezydenta na ten spektakularny ruch Ukrainy jest… ukaranie Wołodymyra Zełenskiego. Z zewnątrz będzie to więc gest niezrozumiały. I nic nie zmieni zaklinanie przez Nawrockiego rzeczywistości, że naszym wspólnym wrogiem jest Rosja i nic nie zmienia się w naszym strategicznym wsparciu dla ukraińskiego wysiłku wojennego.

O tym, że prezydent wymierzył policzek Zełenskiemu tuż przed planowanym na przyszły tydzień jego przyjazdem do Gdańska na konferencję poświęconą odbudowie Ukrainy, już nawet nie ma co wspominać.

Prezydent dał upust negatywnym wobec Ukrainy i Ukraińców emocjom. Jak nakręcała się spirala ukrainofobii widzieliśmy w ostatnich dniach słuchając polityków prawicy. Nawrocki się pod tym wszystkim teraz podpisał. Stanął w jednym rzędzie z Przemysławem Czarnkiem czy Januszem Kowalskim, którzy zaczęli tropić ukraińskie odchylenie w rządzie i szukać Ukraińców zatrudnionych w administracji państwowej.

Decyzja ta jest jednak paradoksalnie politycznym ratunkiem dla Koalicji Obywatelskiej, która boryka się z największym od 2023 r. kryzysem wizerunkowym związanym z aferą w warszawskim Szpitalu Południowym. Używając wobec Zełenskiego opcji atomowej, Nawrocki dał KO chwilę oddechu, gdy znalazła się w poważnej defensywie w związku z kolejnymi faktami, które ujawniają media.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Polowanie na Szeptyckiego. Antyukraińska nagonka wymyka się spod kontroli

Kłopot w tym, że o aferze w szpitalu pewnie za kilka miesięcy nie będziemy pamiętać. A nasze relacje z Ukrainą, szczególnie na tle historycznym, psują się właśnie na lata. Owszem, zaczął Zełenski, ale Nawrocki zareagował dokładnie tak, jak życzyliby sobie tego wrogowie Polski i Ukrainy.