Reklama

Bielecki: Rewolucjonista na czele Partii Pracy

Lewicowy populizm przekroczył kanał La Manche i dotarł do ojczyzny liberalnego kapitalizmu, Wielkiej Brytanii. Jeremy Corbyn wygrał w wielkim stylu walkę o przywództwo laburzystów, zdobywając w prawyborach 60 proc. głosów sympatyków lewicy.
Bielecki: Rewolucjonista na czele Partii Pracy

Program, który forsuje, oznacza rewolucję. Chce przecież pozbawić Zjednoczone Królestwo broni atomowej, znacjonalizować koleje i przedsiębiorstwa użyteczności publicznej, wykorzystać Bank Centralny jako narzędzie do pobudzenia wzrostu kosztem stabilności funta. Corbyn uważa także, że to NATO jest winne kryzysowi na Ukrainie, a Wielka Brytania powinna jednostronnie wycofać się z północnej części Irlandii.

Taki program oznacza cofnięcie Partii Pracy przynajmniej o dwie dekady, do momentu, zanim na jej czele stanął Tony Blair, a potem doprowadził w 1997 r. laburzystów do spektakularnego zwycięstwa i 13 lat rządów. Premier David Cameron zapewne już zaciera ręce – z Corbynem na czele jego oponenci wydają się skazani na trwanie w opozycji. Więcej: w Partii Pracy szykuje się bunt, który być może doprowadzi do jej rozsadzenia. Czołowi działacze, w tym Gordon Brown i sam Blair, nie chcą mieć z nowym liderem nic wspólnego.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama