Kamil Kołsut: Polska na Euro 2024. Dlaczego ten turniej nie jest naszą porażką?

Polacy zremisowali z Francuzami 1:1 i nie wracają do domu z niczym, skoro w trzech meczach zdobyli punkt. To wynik na miarę naszych możliwości. Odpadliśmy z Euro 2024 jako pierwsi, ale ten turniej nie jest porażką.

Publikacja: 25.06.2024 22:05

Czy to właśnie przeciwko Francuzom obejrzeliśmy ustawienia domyślne, jakie chce wdrukować Michał Pro

Czy to właśnie przeciwko Francuzom obejrzeliśmy ustawienia domyślne, jakie chce wdrukować Michał Probierz w DNA drużyny, którą buduje?

Foto: EPA/CHRISTOPHER NEUNDORF

Drużyna Michała Probierza uległa Holendrom (1:2) i Austriakom (1:3) oraz zremisowała z Francuzami (1:1). Robert Lewandowski przed tym ostatnim spotkaniem mówił, że los przyznał nam rywali na miarę ćwierćfinału i trudno się z kapitanem nie zgodzić. Awans byłby wynikiem ponad stan, choć to natura futbolu, że zawsze daje nadzieję, gdy przed pierwszym gwizdkiem jest 0:0.

Zamykający nasze Euro 2024 remis z wicemistrzami świata daje nadzieję, że spotkanie przeciwko Austriakom było jedynie interludium, podczas którego selekcjoner sam przestraszył się własnych obietnic odwagi oraz grania w piłkę i właśnie przeciwko Francuzom obejrzeliśmy ustawienia domyślne, jakie chce wdrukować w DNA drużyny, którą buduje.

Czytaj więcej

Artur Bartkiewicz: "Polskie" Euro, czyli jak reprezentacja spełniła oczekiwania

Dlaczego Euro 2024 nie jest porażką reprezentacji Polski

Reprezentacja jest dziś w lepszym miejscu niż rok temu, kiedy Fernando Santos kontynuował destrukcję, którą zaczął Czesław Michniewicz. Nasi piłkarze wracali wtedy na tarczy z Kiszyniowa (2:3), a na pokładzie samolotu, gdzie był skazany na korupcję Mirosław Stasiak nie tylko pachniało klęską, ale także - jak pisał „Przegląd Sportowy” i sugerował Lewandowski - alkoholem.

Probierz w listopadzie zaczął szukać czasu, który reprezentacja straciła przez Cezarego Kuleszę. Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej (PZPN) najpierw nie dogadał się z Paulo Sousą, a później zatrudniał Michniewicza oraz Santosa. Pierwszy nie zamieniał wody w wino i wmówił kadrowiczom, że nigdy nie będą grać ładnie w piłkę. Drugi przyjechał do Polski na ekskluzywną emeryturę.

Prawdopodobnie nikt nigdy nie dostał na tym stanowisku tak dużego kredytu zaufania za tak skromne osiągnięcia. Wystarczyło, że wróciła normalność

Przejął drużynę jako piąty selekcjoner w ciągu trzech lat, gdy poprzeczka oczekiwań leżała na ziemi. Dziś wiadomo, że będzie pracował z nią dłużej, choć na razie w meczach o stawkę pokonał jedynie Wyspy Owcze (2:0) i Estonię (5:1). Polacy z jedenastu spotkań wygrali pięć, ale trzy to były sparingi. Nasi piłkarze zremisowali z Francuzami, ale nie potrafili też pokonać w Warszawie Mołdawian.

Prawdopodobnie nikt nigdy nie dostał na stanowisku selekcjonera reprezentacji Polski tak dużego kredytu zaufania za tak skromne osiągnięcia. Wystarczyło, że wróciła normalność, o której zdążyliśmy zapomnieć. Probierz nie miał jeszcze czasu, aby zbudować drużynę, która uwodzi, więc nikt nie będzie za nami na Euro 2024 tęsknił, ale też wreszcie za piłkarzy nie musimy się wstydzić.

Czytaj więcej

Stefan Szczepłek: Polexit na boisku

Jak będzie wyglądała reprezentacja Polski po Euro 2024

Nowy selekcjoner najpierw chciał pokazać, że widzi więcej niż inni. Podstawowym piłkarzem kadry przez chwilę był nie tylko Tomasz Kędziora, ale także Patryk Dziczek czy Patryk Peda. Dziś wszyscy są na tej samej liście, co Paweł Wszołek, Karol Struski, Jakub Kamiński, Bartłomiej Wdowik czy Mateusz Wieteska, a więc piłkarzy, których zweryfikował pod kątem gry w kadrze negatywnie.

Probierz poprawił atmosferę w drużynie, skoro Lewandowski oraz Wojciech Szczęsny przyznają, że na zgrupowania znów chce im się przyjeżdżać. Może pomogło, że namawia piłkarzy do radości ze sportu i odwagi zamiast krycia się za podwójną gardą. To zmiana, którą też widać, choć sam ją porzucił podczas meczu z Austriakami, kiedy wybrał tych, którzy lepiej biegają i walczą, a nie grają w piłkę.

Czytaj więcej

Szczepłek: Dlaczego mam słabość do Kamila Grosickiego

Selekcjoner mógł zarządzać drużyną lepiej, ale awans do 1/8 finału przerósłby rzeczywistość. Grupa piłkarzy, z której może wybierać kadrowiczów Probierz, jest bowiem wąska, a ci najbardziej uzdolnieni piłkarskie wykształcenie odbierali na Zachodzie, za co winę ponosi PZPN - nie tylko Kulesza, także jego poprzednicy - który nie umiał przez lata zorganizować reformy szkolenia.

Euro 2024 to pierwszy od lat wielki turniej, który zgodnie uznaliśmy za etap i nie ma po nim w drużynie narodowej spalonej ziemi. Drużyna daje nadzieję, ale należy pamiętać o kruchych fundamentach. Probierz, świadom rozmiarów grupy selekcyjnej nieprzypadkowo podkreśla regularnie, że „najważniejsze, aby wszyscy kadrowicze grali w swoich klubach”.

Widzę, że ta reprezentacja na przyszłość. Jest potencjał, coś się stworzyło i wchodzą młodzi, którzy chcą grać fajną piłkę

Robert Lewandowski

- Zalążek drużyny jest. Zmieniliśmy dużo i widać, że zawodnicy te zmiany chłoną - mówi selekcjoner. - Jest w nas przeświadczenie, że możemy w przyszłości grać o coś więcej - przekonuje Krzysztof Piątek. - Widzę, że ta reprezentacja ma przyszłość. Jest potencjał, coś się stworzyło i wchodzą młodzi, którzy chcą grać fajną piłkę - dodaje Lewandowski.

Kapitan podkreśla, że wciąż ma w sobie ogień, więc z kadry nie rezygnuje. Euro 2024 było ostatnim wielkim turniejem w karierze Wojciecha Szczęsnego (już wiemy, że godnie zmieni go Łukasz Skorupski) i Kamila Grosickiego, ale wielu korekt w składzie nie będzie. Zmienić mogą się akcenty, zwłaszcza na korzyść piłkarzy młodszych.

Czytaj więcej

Kamil Kołsut: Ciemne chmury nad Europą. Jeśli piłka da nam oddech, to tylko na chwilę

Euro 2024. Czy Michał Probierz to właściwy człowiek na właściwym miejscu

Sam Probierz jest dziś selekcjonerem na miarę naszych możliwości. Sprawdził się jako lekarz dusz, jego pewność siebie udziela się piłkarzom. Nie jest trenerem wybitnym i w momencie wyboru nie był nawet najlepszym spośród kandydatów, ale jego kadencja to rajd ku normalności, który sprawił, że towarzyszący jego nominacji sceptycyzm zamienił się w ciekawość oraz zdystansowaną życzliwość. 

Wakacje spędzi z najlepszą przyjaciółką trenera, bo sam tak nazywa porażkę, ale za chwilę czekają go kolejne wyzwania. Najpierw Liga Narodów z Chorwatami, Portugalczykami i Szkotami — lepszej okazji, żeby nauczyć się grać w piłkę z silniejszymi, zapewne długo nie będzie — a później eliminacje mistrzostw świata, które będą dla tej grupy oraz trenera egzaminem dojrzałości.

Wotum zaufania dla Probierza to stabilizacja, jakiej ta drużyna potrzebuje. Ostatnie lata były paradą selekcjonerów, podczas której pokonaliśmy drogę od frajdy (Sousa), przez cierpienie (Michniewicz) oraz letarg (Santos), ku - wreszcie - nadziei, że w reprezentacji Polski znów zacznie panować rozum i oglądanie jej meczów będzie sprawiać przyjemność.

Drużyna Michała Probierza uległa Holendrom (1:2) i Austriakom (1:3) oraz zremisowała z Francuzami (1:1). Robert Lewandowski przed tym ostatnim spotkaniem mówił, że los przyznał nam rywali na miarę ćwierćfinału i trudno się z kapitanem nie zgodzić. Awans byłby wynikiem ponad stan, choć to natura futbolu, że zawsze daje nadzieję, gdy przed pierwszym gwizdkiem jest 0:0.

Zamykający nasze Euro 2024 remis z wicemistrzami świata daje nadzieję, że spotkanie przeciwko Austriakom było jedynie interludium, podczas którego selekcjoner sam przestraszył się własnych obietnic odwagi oraz grania w piłkę i właśnie przeciwko Francuzom obejrzeliśmy ustawienia domyślne, jakie chce wdrukować w DNA drużyny, którą buduje.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
EURO 2024
Kamil Kołsut: Ciemne chmury nad Europą. Jeśli piłka da nam oddech, to tylko na chwilę
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Komentarze
Rusłan Szoszyn: Trump rozmawiał z Zełenskim. Negocjacje z Putinem są tylko kwestią czasu
Komentarze
Tomasz Krzyżak: Abp Marek Jędraszewski już wie, kiedy odejdzie. I jego kalendarz też to chyba zdradza
Komentarze
Paweł Łepkowski: Zasnąłem podczas przemówienia Donalda Trumpa. Najnudniejszy monolog w historii
Komentarze
Estera Flieger: Problemy z pamięcią. Wołyń i Jedwabne