Rzecz jasna dla obydwu trenerów taki mecz był okazją do sprawdzenia zawodników, ustawień, zagrań, więc wynik ma mniejsze znaczenie. Ale jakkolwiek by było, to mecz międzypaństwowy i zawsze milej, kiedy się go wygrywa.

Zdaje się, że trener Serhij Rebrow, świetny przed laty piłkarz, będzie miał po tym sprawdzianie więcej materiału do analizy. Bądź co bądź Ukraińcy stracili dwie bramki po rzutach rożnych, bardzo łatwo dając dojść do strzałów najpierw Sebastianowi Walukiewiczowi, a potem Tarasowi Romanczukowi.

Pech Arkadiusza Milika. Nie pojedzie na Euro 2024

Trzeci gol dla Polski to efekt umiejętności Piotra Zielińskiego. Pomógł szczęściu, strzelając zza pola karnego, czego bramkarz nie przewidział.

Gol dla Ukrainy padł po kontrze, z którą nasi pomocnicy i obrońcy nie dali sobie rady.

Czytaj więcej

Polska - Ukraina 3:1. Pewne zwycięstwo i dramat Arkadiusza Milika

To wszystko do przerwy. Kiedy w drugiej połowie weszli lepsi zawodnicy (u nas m.in. Robert Lewandowski, u przeciwników Ołeksandr Zinczenko (Arsenal) i Mychajło Mudryk (Chelsea), gra się wyrównała i bramki już nie padły.

Lewandowski przeprowadził trzy szybkie akcje i oddał jeden celny strzał. Drugi napastnik Adam Buksa też strzelił celnie głową tylko raz. Trochę mało. Arkadiusz Milik odniósł kontuzję już w drugiej minucie i nie pojedzie na Euro.

Manifestacja polsko-ukraińskiej przyjaźni na Narodowym

W takich meczach tuż przed ważnymi turniejami nikt nie chce odnieść kontuzji, więc piłkarze nie grają ostro, raczej się oszczędzają i tak też było tym, razem. Na podstawie takich sparingów trudno wyciągać jakieś głębsze wnioski. Kibice emocjonują się każdym spotkaniem, ale te mają wartość przede wszystkim dla trenerów.

Czytaj więcej

Michał Probierz dla „Rzeczpospolitej”. Jak reprezentacja Polski zagra na Euro 2024

Mimo to, spotkanie było żywe i nie nudne. W poniedziałek czeka nas następne, z Turcją, po którym nie będziemy o wiele mądrzejsi. Lepiej jednak przystępować do najważniejszego turnieju w roku ze świadomością, że potrafimy wygrywać.

Mecz na Stadionie Narodowym stanowił okazję do zamanifestowania przyjaźni polsko-ukraińskiej. Po agresji Rosji ukraińska reprezentacja lub kluby korzystają z polskich stadionów, są na nich gospodarzami i tak powinno być. Na iglicy Stadionu Narodowego powiewa zwykle, widoczna z daleka biało-czerwona flaga. Nie wiem, dlaczego nie było jej tym razem. A była okazja do powieszenia dwóch - obok polskiej, także żółto-niebieskiej. Byłby to ładny gest.