Nie będę tu robił z siebie przesadnego adwokata Radosława Sikorskiego; wielokrotnie krytykowałem go na tych łamach za niewyparzony język, za mijające się z politycznym interesem jego partii wypowiedzi, za brutalizację języka polityki. Sikorski jest jaki jest; mimo dekad politycznego doświadczenia regularnie gubi granicę między polityką i publicystyką; dla jednych paple, dla drugich prowokuje – ale dobrze, że jest. Ubarwia, dodaje wigoru debacie, a jeśli w istocie jest problemem, to dla swoich pryncypałów, nie przeciętnego wyborcy.