Część krytyki, która spotyka Elona Muska, wydaje się sporo przesadzona. Weźmy choćby sytuację, gdy przejął Twittera i postanowił zwolnić połowę z 7,5 tys. zatrudnionych tam osób – komentatorzy nie posiadali się z oburzenia. Ale gdy kilka dni później firma Marka Zuckerberga ogłosiła konieczność zwolnienia z Facebooka aż 11 tys. osób, zostało to potraktowane jako normalna decyzja biznesowa.
Potem znów zrobiło gorąco, gdy Musk postanowił ograniczyć darmowe obiady, które dostawali pracownicy (i tak pracowali w domu, więc jedzenie się marnowało i koszt jednego zaserwowanego dania wynosił aż 400 dolarów). Podobnie jak wtedy, gdy ogłosił, że według niego trzeba wspierać w wyborach republikanów, by uczynić amerykańską politykę bardziej zbalansowaną w czasie prezydentury Joe Bidena.