Jesteśmy świadkami dwóch niepokojących trendów. Pierwszy widać w gospodarce, gdzie po chwilowym odbiciu kumulacja negatywnych zjawisk może zaowocować kryzysem, a w konsumentów uderza najwyższa od pokolenia inflacja. Równocześnie obserwujemy gwałtowny wzrost liczby zakażeń koronawirusem. Zbliża się ona do 6 tys. dziennie, choć według prognoz miała dobić do 5 tys. dopiero na koniec miesiąca. Każde z tych zjawisk jest groźne, razem stanowią mieszankę wybuchową. Mogą nas bowiem przybliżyć do lockdownu, który byłby katastrofą zarówno w skali makro, jak i mikro.